Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "kompostownik"

Ogród Zabaewy ... i nie tylko ... ;) 06:36, 13 sty 2014


Dołączył: 20 gru 2013
Posty: 295
Do góry
Nie chciałabym zaśmiecać Twojego wątku swoimi zdjęciami więc kompostownik wklejam u siebie zapraszam
Ogród Zabaewy ... i nie tylko ... ;) 09:17, 12 sty 2014


Dołączył: 20 gru 2013
Posty: 295
Do góry
zabaewa napisał(a)
Alu - przy jednym zdjęciu napisałam, gdzie jest kompostownik - a właściwie trzy kompostowniki - zakrywają je rośliny i z daleka widać tylko gąszcz zieleni hi hi
Pierwszy kompostownik kupiliśmy - jest z plastyku, czarny, profesjonalny (ponoć) i... strasznie brzydki i... za mały jak na nasze potrzeby. Pozostałe dwa od razu zrobiliśmy z palet i... są brzydkie inaczej i... prawie za małe - jak na nasze potrzeby hi hi
Kompostowniki stoją przy betonowej ścianie. Grunt pod nimi został wyrównany. Małżonek postawił trzy palety na sztorc i narożniki zbił długimi gwoździami do kupy poprzez postawioną w pionie deseczkę. Potem dołożył jeszcze dwie palety tak, żeby powstała druga komora i w podobny sposób zbił całą konstrukcję do kupy. Ten trzeci czarny przystawiliśmy obok. Acha - żeby cała konstrukcja była stabilna - od góry została przybita długa deska łącząca naprzeciwległe ścianki. W same ścianki włożyliśmy taką siatkę, w którą były pakowane kostki brukowe - po to, żeby ziemia i to co wkładamy do kompostowania nie wypadało z niego na zewnątrz. Ot - cała filozofia. Przy okazji - zrobię jakieś "antyartystyczne" fotki tego dzieła
Jedyny mankament takiej konstrukcji to to, że aby przerzucić kompost z komory do komory trzeba na niego wleźć i z góry pracować łopatą i widłami, a potem w kaloszkach wleźć do środka - ale to szczegół. Można ewentualnie pomyśleć nad jakimś rozwiązaniem pseudodrzwiczek od frontu - może Twój mąż cos wymyśli, co ?

Jak pogoda się poprawi (leje i wieje niemiłosiernie) zrobię zdjęcie mojego kompostownika z drzwiczkami, też bardzo prosty.
Ewo, tak jak większość forumowiczów zachwyciły mnie Twoje zdjęcia to majstersztyk. Zawodowo się tym zajmujesz, czy tylko amatorsko? Z resztą nie ważne, prace są na bardzo wysokim poziomie, zachwycające. Z taką wyobraźnią stworzysz przepiękny ogród przy domu.
Miłkowo - moje miejsce na Ziemi. cz.II 15:05, 11 sty 2014


Dołączył: 10 wrz 2013
Posty: 5717
Do góry
irena_milek napisał(a)

Marta, szukałam i tyle póki, co znalazłam, to świadczy o moim bałaganie w folderach, kiedyś się za to wezmę...fajnie że przed nami wiosna, to na bieżąco ją pokażę i przy okazji sfocę ją, jak wygląda w zimie, choć wiem, ze mam pełno fot..
tak myślę ile ona u mnie, no sporo, na początku rosłą byle jak, chciałam ją nawet wywalić, ale nie udało się jej wyszarpać, to ze złości przycięłam i cięłam ile można, potem nie miałam czasu na ogród i zapomniałam o niej i ...nagle wyrosłą i potem już wzrost błyskawiczny; świetnie oplata ten mój słup, trzyma się sama, zero z nią problemów, trochę śmieci jak spadają przekwitłe kwiatostany, jakby co, to pytaj...na fotach w latach 2011-2013 o różnych porach

Dziękuję, Irenko. Zaskoczyło mnie, jak rewelacyjnie wygląda jesienią. Pięknie się jej przebarwiają liście. Myślę o niej jako o przesłonie w miejscu, gdzie będę robiła zieloną ścianę, żeby ukryć kompostownik. Z tego, co piszesz wynika, że wymaga stabilnych podpór. No i fajnie, że mimo radykalnego cięcia, pięknie u Ciebie kwitnie Pozdrawiam i myślę dalej.
Pszczelarnia 20:36, 09 sty 2014


Dołączył: 25 lut 2011
Posty: 8072
Do góry
Bukszpany pięknie prowadzone, nie żadne rosochate krzaki, zabukszpanisz sobie frontowy ogród.
O kolejnych grabach też będę myślała, żeby zażywopłotować grabowo kompostownik. Te moje malutkie żyją po ubiegłorocznej powodzi, mają zielone pączki. A ta jedna duża lipa ze szpaleru zdechła na 99 %, bo zawsze jest 1 % nadziei.
O książce czytałam, z tego co piszesz to mroczne klimaty w niej panują...
Marzenie o ogrodowym zaciszu... 21:54, 08 sty 2014


Dołączył: 29 lis 2013
Posty: 232
Do góry
mijamy rabatkę i chodźmy dalej

mijamy orzech, który jest mniej więcej na wysokości środka rabatki z marcinków

chciałabym, żeby część ozdobna i "rekreacyjna" ogrodu kończyła się przy brzozach. Może tam będzie miejsce na altankę z grillem? troszkę osłoniętą, ale żeby był widok na cudowny (w przyszłości) ogród.
Zapraszam do młodziutkiego sadu

po prawej kompostownik a po lewej moja pierwsza samodzielnie przystrzyżona kula, mama prawie zawału dostała ale jak na pierwszy raz uważam, że wyszło nieźle
Ogród wśród pól i wiatrów 19:25, 08 sty 2014


Dołączył: 25 sie 2012
Posty: 5509
Do góry
Toszka napisał(a)
Piękna robota
Nie maluj kompostownika - zaoszczędzisz pieniądze i farbę. Daremny trud - u mnie zmyła się po roku
Natomiast namów męża na dorobienie drzwiczek (zawiasy z jednej strony trzeba dorobić). Uchylna ścianka ułatwi przerzucanie kompostu i wybieranie, a jednocześnie powstrzyma od wysypywania się.


Dzięki za cenne uwagi Toszka!!
Niestety, propozycja drzwi nie uzyskała wielkiego aplauzu Głównego Wykonawcy;(
A może pokażesz swój kompostownik?? Miałabym obrazkowy argument negocjacyjny

Co do pomalowania, to sobie myślę, że są takie specjalne bejce do drewna.
Nie powinny sie zmywać a lepiej by mi się podobało


Ogród wśród pól i wiatrów 18:29, 08 sty 2014


Dołączył: 25 sie 2012
Posty: 5509
Do góry
Wykorzystując sprzyjającą aurę, M. mi wybudował kompostownik
Powstał on z palet, osadzonych na starej cegle.
Docelowo ma być jeszcze pomalowany na zielono.
Będziemy produkować czarne złoto, jak się nauczę







Kwiatowy ogródek Monteverde 17:36, 05 sty 2014


Dołączył: 31 paź 2010
Posty: 44149
Do góry
Urszulla napisał(a)
Dobrze że pies Cię wyciąga
z tym basenem to niezły czad w styczniu,
ja też się będę katować albo marzyć

a ja dziś w ogrodzie ziemię dosypywałam, bo ciągle jej mało
dobrze że w kompostowniku nastawiona na wiosnę

też sypalam na kopczyki różom i powojnikom, a w kompostowniku wybrałam na jesieni, nowy się robi, ale co to teraz mam za kompostownik mały za mały
Ogród z łezką 18:28, 02 sty 2014


Dołączył: 04 kwi 2012
Posty: 28042
Do góry
boguslawa_madejska napisał(a)
Kasiu u ciebie wiosna w ogrodzie ,u mnie też-ale ci sąsiad prezent zrobił,też kiedyś taki nawóz kupowałam...
Hucznego Sylwestra i wszystkiego dobrego w Nowym Roku

Póki mrozów nie ma, to strachu też nie, że zginą. W sobotę trzeba następne kopczyki z kory usypać...
M pytał o jedną taczkę tego obornika. Przekompostowany jest, chcieliśmy ze swoim kompostem zmieszać. A sąsiad prezent z wielu taczek zrobił Na kompostownik starczyło i na najgorzej gliniaste miejsca. Wiosną przemieszam ziemię przy plewieniu.

Dziękuję Bogusiu. Tobie i Twoim Bliskim też wszystkiego najlepszego
Różaneczniki - sadzenie i pielęgnacja 17:20, 02 sty 2014


Dołączył: 09 lip 2010
Posty: 77375
Do góry
Jeszcze jeden post

alabaster napisał(a)


fytoftoroza - postrach każdego właściciela różaneczników - w tej chwili jest tak samo możliwe jej zatrzymanie jak zatrzymano chorobę kasztanowców w USA ( padło 3 miliardy drzew ). Właśnie w USA fytoftoroza zniszczyła tysiące hektarów lasów dębowych Nikt kasztanowców czy dębów nie podlewał wodą z rzeczki oczka czy stawu a jednak spustoszyła . Argumenty że w odstanej deszczówce siedzi już zarodnik grzyba jest śmieszny bardziej prawdopodobne jest że przyniesiemy go na butach czy ubraniu z jakieś szkółki. Dodamy do tego ptaki wędrowne i wychodzi absurd jak z matami na ptasią grypę - maty przed mieszalniami pasz a ptaki jakoś za cholerę nie chciały pieszo wchodzić do zakładów .
Takie dyskusje prowadzą do tego że zaczynamy się bać własnego cienia .
Miałem okazję widzieć kilkanaście szkółek różaneczników parę w europie i parę w azji - wszędzie stawy . Może wizyta u producentów np w Konstantynowie lub Bielsku widok stawu z którego podlewają azalie i rododendrony rozwieje tą akademicką dyskusję.
Jednak jak mamy się powoływać na internet to proszę bardzo postraszymy się na max

Mógłbym przytaczać w nieskończoność wieści z internetu i dodać świętą prawdę - grzyb ten przenosi się poprzez glebę wodę i powietrze - cóż likwidując te trzy składniki mamy pewność że nie zapuka do naszych drzwi. Likwidując jeden nie załatwimy problemu .

Naukowcy swoje głównym powodem rozprzestrzeniania się grzyba jest transport - coż sprzedać samochód i chodzić na boso ??? Jednak poważnie to 90% zarażonych krzewów przychodzi ze szkółek .

Może dla odmiany poczytamy lepsze wieści - że atakuje osłabione rośliny . To jest nasz punkt zaczepienia. Osłabione rośliny więc co zrobić aby je nie osłabić .
Podłoże i optymalne warunki - żadnego wysypywania kamieniem pod rododendrony !!!
Może to wygląda bajerancko ale polecam latem na boso po takich kamieniach przejść się parę razy.

Większość fotek które oglądałem na podobnych stronach i diagnoza że to już fytoftoroza jest błędna.
Od kilku lat rododendrony oferowane w sklepach i szkółkach to pogoń za nowościami - mało mrozoodporne odmiany i efekt - zimą przemarza miejsce połączenia korzenia z pniem i efekt jak po zarażeniu grzybkiem . Więc zamiast straszyć beczką z deszczówką należałoby napisać - efekt przemarznięcia brak łączności korzenia z liściami ( widok podobny jak przy fytoftorozie ) . Przypalone liście od słońca ( ach te kamyczki i zawistne spojrzenie sąsiadów że u nas tak ładnie ) . Larwy opuchlaka które dokładnie zniszczą komunikację przez objedzenie korzenia ( fytoftoroza ) .
Przenawożenie - wioczne przeważnie po 2 miesiącach od naszego lekkomyslengo działania (fytoftoroza) .
Taka jest prawda że obojętnie kto zamieści krzaczek z problemami zawsze znajdzie się inny i napisze że jego zdaniem to fytoftoroza .
Faktycznie lepiej powiedzieć że nie mieliśmy szans bo to nieuleczalne niż że własną głupotą załatwiliśmy krzaczek . Przecież lepiej brzmi że mąż umarł na raka niż że za dużo wypił denaturatu
W jaki sposób zimą kamienie osłonią oczko korzeniowe ?? w żaden !! W jaki sposób odmiana odporna na -15 da radę przetrwać w minus 30 ?? nie wiem . Nie podlewało się miesiąc więc teraz mu to wynagrodzimy i niech się nawet utopi .
Głupota to 99% niepowodzeń
Wracając do tematu to dlatego tak ważna jest warstwa kory - niektórzy zalewają krzew wodą tuż przed mrozami pewnie wychodząc z założenia że "iglo" eskimosa ogrzeje więc krzew też będzie miał lepiej . Niektórzy dosypują śniegu pozbierają z ulicy i na krzaczek niech ma czapeczkę ( jak ulica posypana solą to ostatnią czapeczkę ) .
Rododendrony mają liście jak laurowce twarde i trwałe - więc to nie mimoza że widać na nich od razu że coś jest nie tak.

Kompostownik - nikt o zdrowych zmysłach nie wrzuca zarażonych roślin
cóż mało kto jest przy zdrowych zmysłach i roślinę która mu pada daje do labolatorium.

Nie chcę prześcieradła a co do szklanki może trochę wiedzy że staw to nie zbiornik przeciwpożarowy i poświęcam mu więcej troski niż rododendronom. Procesy zachodzące w stawach z fauną i florą nie są bardziej ubogie niż te w kompostniku. Raz w miesiącu mierzę parametry wody - obserwuję rośłinność i różaneczniki które rosną przy nim na pierwszej lini frontu
Wizyta chociaż internetowa po najciekawszych miejscach w Polsce w których królują azalie i rododendrony bez trudu da odpowiedź że stawy i różaneczniki to rozsądne rozwiązanie .
Może staw kojarzy się z kaczkami i rzęsą wodną - staw to moje oczko w głowie i wymaga pracy większej niż 100 krzewów różaneczników !!!

Nie wiem jakie zbiorniki w kraju są zarażone phytophorą ale wiem że prędzej czy później będą zarażone wszystkie to tylko kwestia czasu. Podobno nie ma ogrodu gdzie nie dotarły już zarodniki tego grzyba. Podobno pracują nad nowym cudownym chemicznym związkiem który pomoże Podobno !!

Nie zabijajmy więc naszych krzaczków pod hasłem - przecież i tak czeka was smutny koniec.
Nie zwalajmy na fytoftorozę naszej wiary w cuda - że sierpniowy nawóz pomoże przetrwać zimę - w 100% zaszkodzi mniej lub bardziej . Nawozy dla leni typ osmocote jak szaleć to szaleć w maju taki na 6 miesięcy działania a jaki na gwiazkę będzie śliczny . To są błędy.

Nie zamierzam polemizować na temat kompostnika bo ja uważam że to moje wysypisko organiczne - ścięta trawa obcięte gałązki pozostałości z roślin ozdobnych i kwiatów . Taki przeżytek 20 wieku - z wieloma niespodziankami w środku. Może nasiona w 97% chwastów tam ginie ale co do grzybów to raczej nie ma szans - duża sprzedaż środków do uzdatniania kompostownika i cudowne preparaty odgrzybiające mówią mi że to nie moja droga w pozyskiwaniu kilku taczek ziemi .
To mój punkt widzenia - może spowodowany lenistwem a każdy leń znajdzie wiele argumentów żeby czegoś nie robić. Jednak nie stosuję kompostowej ziemi do różaneczników nie robię cudownych recpetur igliwie kompost torf . Biorę nieodkwaszony torf i śpię spokojnie . Obornik bydlęcy - cóż nie mam ani jednej krówki więc kupuję granulowany nie obrabiany termicznie .
Nie mam sentymentów - roślina pokazuje objawy chorobowe podchodzę do niej ekonomicznie - warta 10 euro więc nie zastosuje środków chemicznych za 20.

Czy naprawdę daję 200 gram siarczanu amonu na 10 litrów wody ?? Tak daję roztwór 2 % -
Zapotrzebowanie na azot amonowy wynosi 30-40 gram jednak siarczan amonu jest 20 % więc można policzyć że dawka musi być 5 razy większa. Oczywiście nie leję centralnie w krzak ale polewam obszar znajdujący się pod liściami czyli to jest dużo więcej niż metr kwadratowy . Oczywiście ja znam swoją glebę i zastosowałem ten sposób na krzaku który był najmizerniejszy w ogrodzie - kiedy po miesiącu miał świeże przyrosty po 10 cm uznałem że autor takiego potraktowania krzaczka miał rację . W następnych latach pierwsze co podaję to własnie siarczan amonu w kwietniu a w maju czerwcu i lipcu pełną dawkę nawozową płynną 0,3 % Dawkowanie bezpieczne bo za pomocą dozownika DOSATRON . Od sierpnia już nic nawet stosuję płukanie - czyli podlewanie podlewanie podlewanie a że mam lekką ziemię w której 1000 litrów wody robi plamę o średnicy 1 metra więc w moim przypadku sposób jest zupełnie bezpieczny. Kiedyś dałem wodę ze stawu do analizy aby mieć pewność czy zawartość nawozów nie brać pod uwagę w podlewaniu - efekt okazało się że panuje tam głód - lepszy głód niż glony i rogatek z moczarką
Różaneczniki - sadzenie i pielęgnacja 17:18, 02 sty 2014


Dołączył: 09 lip 2010
Posty: 77375
Do góry
magja_ napisał(a)
Witam Cię Adamie na forum. W 100% zgadzam się z duchem tego co napisałeś, cieszę się że jest ktoś kto ma podobne podejście do tych roślin i na dzień dobry radzi zakup kwasomierza. Może niekoniecznie aż tak drogiego - płytkowe na płyn Heliga będą dawały radę, forumowicze wiedzą że mają zwracać uwagę na termin przydatności płynu.
Duch jest podobny, mam parę pytań i mam nadzieję że dowiem się nowych rzeczy, z paroma rzeczami mogę dyskutować - z tym że bez używania określeń nowobogackie , straszne przesadzanie, głupie rady....

Akurat ta głupia rada - co do nieużywania wody z jeziorek, oczek wodnych czy ZBYT DŁUGO ODSTAŁEJ deszczówki, tyczyła się zoosporangia fytoftorozy z zarodnikami pływkowymi mogących tam rezydować a nie wartości takiej wody. Jest niezalecane przez hodowców tych roślin ze względu na wyniki ostatnich badań nad tymi patogenami i jego szybki rozwój i ewolucję. Od 2000 roku odkryto kolejnych 26 mutacji tego grzyba a głównym źródłem zakażenia jest gleba i ... woda. Ale i powietrze przenosi zarodnie pływkowe na kilkadziesiąt metrów. Wystarczy przeszukać internet - znajdziemy sporo inf. w jakich rejonach Polski zbiorniki wodne są zakażone grzybami phytophora. Różaneczniki są jednymi z roślin których podatność na tę chorobę jest bardzo wysoka. Pojawiają się już ogrody całe zniszczone przez tę chorobę - także jak ktoś chce to podlewa, ale trzeba mieć świadomość tego nowego zagrożenia. Może to i jest straszne przesadzanie - dopóki się nie widzi tej choroby na żywo w ogrodzie.
Masz rację że alkaliczność takiej wody jest niższa niż tej z wodociągów i pozbawiona jest chlorków więc jest lepsza dla roślin - ale tylko pod tym względem. .

A z drugiej strony odradzasz kompostownik do którego nikt o zdrowych zmysłach nie wrzuca zakażonych odpadków. Musiałyby też znaleźć się tam patogeny z formami przetrwalnikowymi gdyż inne postaci zginą wraz z rozkładem żywiciela. Zresztą prawda znana jest od 100 lat że właściwie przygotowana pryzma działa jest odkażacz, temp. w niej panująca jest nie do zniesienia nie tylko przez część patogenów ale i niszczy nasiona niektórych chwastów.

Nie chcesz prześcieradła od zakażonego na tyfus a każesz pić z tej samej szklanki? hmmmm....

Z reszta w zasadzie się zgadzam...

Pozdrawiam.



Danusiu - ten post Adama może powinien się znaleźć w sadzeniu i pielęgnacji?. Jeśli zajrzysz to proszę przenieś - ja nie wiem jak.


magja_ napisał(a)
aaaa... naprawdę podlewasz rośliny roztworem 200 gramów siarczanu amonu na 10 l wody? Dawka jednorazowa na roślinę to 30 gr na m2/ niewrażliwą na zasolenie/, nawet jeśli zmniejszasz stężenie miejscowe w glebie bo dajesz roztwór wodny, ja bym nie odważyła się podlewać takim mocnym... nigdy....
Forumowiczom radzę max. ok 50 gr/ 10 l. - i to jeszcze nie wylewać całości.
Jurajski Ogród 13:08, 02 sty 2014

Dołączył: 08 mar 2013
Posty: 10750
Do góry
Dzięki jeszcze raz za wszystkie życzenia.

Jolu, na kwitnące murki jeszcze trzeba trochę poczekać, chociaż, specjalnie dla Ciebie (inni też mogą się załapać) zeszłoroczny widoczek:




Gosiu, schodków nie ma, ale jest ścieżka po skosie (zygzakiem) i nawet wygodnie się schodzi, zimą też, bo na dole mamy kompostownik i prawie codziennie schodzimy (a nawet można zjechać taczkami). Schody byłyby zbyt strome, więc nie zdałyby egzaminu.

Ewo - Pszczółko - odpisałam u ciebie.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających dzisiejszym widoczkiem:




Ogród Zabaewy ... i nie tylko ... ;) 12:36, 01 sty 2014


Dołączył: 15 sty 2013
Posty: 1056
Do góry
Alu - przy jednym zdjęciu napisałam, gdzie jest kompostownik - a właściwie trzy kompostowniki - zakrywają je rośliny i z daleka widać tylko gąszcz zieleni hi hi
Pierwszy kompostownik kupiliśmy - jest z plastyku, czarny, profesjonalny (ponoć) i... strasznie brzydki i... za mały jak na nasze potrzeby. Pozostałe dwa od razu zrobiliśmy z palet i... są brzydkie inaczej i... prawie za małe - jak na nasze potrzeby hi hi
Kompostowniki stoją przy betonowej ścianie. Grunt pod nimi został wyrównany. Małżonek postawił trzy palety na sztorc i narożniki zbił długimi gwoździami do kupy poprzez postawioną w pionie deseczkę. Potem dołożył jeszcze dwie palety tak, żeby powstała druga komora i w podobny sposób zbił całą konstrukcję do kupy. Ten trzeci czarny przystawiliśmy obok. Acha - żeby cała konstrukcja była stabilna - od góry została przybita długa deska łącząca naprzeciwległe ścianki. W same ścianki włożyliśmy taką siatkę, w którą były pakowane kostki brukowe - po to, żeby ziemia i to co wkładamy do kompostowania nie wypadało z niego na zewnątrz. Ot - cała filozofia. Przy okazji - zrobię jakieś "antyartystyczne" fotki tego dzieła
Jedyny mankament takiej konstrukcji to to, że aby przerzucić kompost z komory do komory trzeba na niego wleźć i z góry pracować łopatą i widłami, a potem w kaloszkach wleźć do środka - ale to szczegół. Można ewentualnie pomyśleć nad jakimś rozwiązaniem pseudodrzwiczek od frontu - może Twój mąż cos wymyśli, co ?
Ogród Zabaewy ... i nie tylko ... ;) 21:27, 30 gru 2013


Dołączył: 05 lis 2013
Posty: 2771
Do góry
zapomniałam o życzeniach na Nowy Rok - więcej takich arcydzieł, mniej problemów w komputerem i radości każdego dnia i nawet takiej odnalezionej w malutkim kwiatku

HeHe ja tu też przyszłam w konkretnym celu- gdzie Twój kompostownik jest??? on już nie ma artystycznego wyglądu

Pozdrawiam
Blaski i cienie nowego życia 18:40, 30 gru 2013


Dołączył: 22 sty 2012
Posty: 57998
Do góry
Urszulla napisał(a)
Dzisiaj się troszkę poruszałam i resztki kory po drewnie do palenia w piecu wysprzątałam na kompostownik
czytałam u Bogdzi na temat podlewania roślin -
wykorzystałam stojącą wodę w ogrodzie z taczki i wiaderka
i podlałam hortki, bukszpany i tuje sadzone latem

Tyle z prac ogrodowych, trochę ruchu dobrze mi zrobiło




Muszę zatem lecieć do bogdzi poczytać o podlewaniu Pa
Blaski i cienie nowego życia 16:19, 30 gru 2013


Dołączył: 10 lip 2012
Posty: 22439
Do góry
Dzisiaj się troszkę poruszałam i resztki kory po drewnie do palenia w piecu wysprzątałam na kompostownik
czytałam u Bogdzi na temat podlewania roślin -
wykorzystałam stojącą wodę w ogrodzie z taczki i wiaderka
i podlałam hortki, bukszpany i tuje sadzone latem

Tyle z prac ogrodowych, trochę ruchu dobrze mi zrobiło


w Oborze też mogą być ogrody 13:09, 30 gru 2013


Dołączył: 05 lis 2013
Posty: 2771
Do góry
Witam serdecznie nowych gości i tym bardziej takich co chcą zwiedzać i czytać, jeszcze nie ma wiele stron więc to szybko idzie
zabaewa może kiedyś dobiję jakiejś trzy cyfrowej liczby marzenie na Nowy Rok, a jak przyjdzie wiosna i nadejdą zmiany to i str przybędzie bo trzeba się chwalić jak postępują prace
Dziękuję za rady :* Forsycja została przycięta bo tragicznie się prezentowała, i wiem że może ucierpieć przez to ilość kwiatków, ale cóż. Dużo też od zimy zależy, ale oczywiście masz rację! To barwinka dokładam do planów związanych z orzechem, potem po kolei będziemy szukać najlepszego rozwiązania. Na wiosnę też ma powstać kompostownik, więc będziemy robić swój nawóz ekologiczny i z niego korzystać, bo wszystkie materiały są!
Chyba, że męża teraz zmotywować żeby coś stworzył oto jest myśl tak czy inaczej będę informować o postępach prac, niech tylko koncepcja roślin i ich ułożenia się wyklaruje
Grażynko dziękuję za wizytę. wiem że dużo pracy od wiosny ale motywacja jest, wsparcie od Was też mam, więc jestem dobrej myśli Pozdrawiam już prawie Sylwestrowo i ślę najlepsze życzenia na Nowy Rok
Blaski i cienie nowego życia 15:14, 27 gru 2013


Dołączył: 10 lip 2012
Posty: 22439
Do góry
EdytaB napisał(a)
Witam poświątecznie,
dopiero teraz trafiłam na Twój wątek i oczywiście przestudiowałam cały
Muszę przyznać, że praca pali Ci się w rękach
Rabatki hortkowo- trawiaste świetne.

Brawo dla M za kompostownik a stworzenie warzywniaka - szacun ja jakoś nie umiem, chyba brak mi systematyczności.


No i jeszcze jedno pieski , jak pilnujesz Kazana ?
Bo moje strasznie niszczą, kopią doły (szczególnie suka) , podkopuje roślinki albo robi sobie z nich legowisko.

Pozdrawiam serdecznie : Edyta i moje 2 CAO - Gajron i Nurana




Mój pies nie kopie, za to podsikuje mi wszystko i to mnie martwi.
na roślinach nie leży - myślę że ma szacunek do tego co sadzę
Psa my nie pilnujemy to raczej on nas pilnuje śpiąc na tarasie.
On z charakteru z psów pilnujących, nie kopaczy

Z przykrością stwierdzam że nie masz podpisu na dole, więc nie mogę do Ciebie zaglądnąć.
Blaski i cienie nowego życia 11:45, 27 gru 2013


Dołączył: 26 sty 2012
Posty: 299
Do góry
Witam poświątecznie,
dopiero teraz trafiłam na Twój wątek i oczywiście przestudiowałam cały
Muszę przyznać, że praca pali Ci się w rękach
Rabatki hortkowo- trawiaste świetne.

Brawo dla M za kompostownik a stworzenie warzywniaka - szacun ja jakoś nie umiem, chyba brak mi systematyczności.


No i jeszcze jedno pieski , jak pilnujesz Kazana ?
Bo moje strasznie niszczą, kopią doły (szczególnie suka) , podkopuje roślinki albo robi sobie z nich legowisko.

Pozdrawiam serdecznie : Edyta i moje 2 CAO - Gajron i Nurana


Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies