Dziekuję za odpowiedź.
Tak własnie robię, czasem nawet na krzyż je nacinam. Tylko pewnie wody za mało, ale też w tym roku to nic dziwnego, ze mi te berberysy podeschły.
Ot, kobieta zmienną jest, ale my chyba wszystkie tak mamy. Jak już wydawałoby się mamy perfekcyjnie - burzymy i od nowa... Faceci jakoś mniej chętni do rewolucji ogrodowych (no, może poza facetami Ogrodowiskowymi)
No i co ja g...a narobiłam ?
Dwa lata temu krety ryły mi działkę w jakimś oszalałym tempie; rano po spojrzeniu przez okno mało zawału nie dostawałam, po 20 -30 kopczyki widziałam na samym trawniku, nie mówiąc o rabatkach kwiatowych.
Ogłosiłam akcję zbiórki petów, no po papierosach, słoikami znosiłam do domu i zalewałam w słoikach, pojemnikach plastikowych, w czym się dało. Po minimum 3 tygodniach wlewałąm ten "wywar" w dziury kretowe.
Efekt ? Nie ma go ! A ja za nim tęsknię i w myślach wołam "wróć" . Pojawiły się inne stwory które zżerają mi moje rośliny, więc czekam z ustęsknieniem na powrót kreta. Tylko czy wróci ?
Ale jaki? Bo ja już projekt tamtej części nowy robię, ogród w poprzek
Mam w końcu praktykantkę, ćwiczy inwentaryzację i modernizację, będzie nowy ogród całkiem
Przy okazji kreta z ogrodem się wywiezie.
Może przenawoziłeś? Ja bym radziła jednak dokopać i zobaczyć co tam jest w korzeniach.
Inne rośliny może mają lepszy odpływ wody, no nie wiem, gdybym to widziała i pogrzebała tam , to może m=bardziej bym mogła doradzić dobrze i zdiagnozować problem.
Radzę na intuicję i to co jest dla mnie najbardziej prawdopodobne.
U mnie jedna skrzyneczka nasion wzeszła, a inna całkiem ani jedno, a z tej samej ręki siane, nie wiem dlaczego tak. Jeszcze Wam powiem, że LIlipop zebrany jesienią i wysiany, wcale nie jest już mały, tylko normalny.