Dzisiaj ciąg dalszy prac na tej rabacie, 3 koszyki tulipanów już się susza i na jesień będzie co sadzić, mocno się tulipany rozrosły
potem szybkie ciach ciach grabików żeby już po nowej rabacie nie deptać tak jak widać na zdjęciach każdy grab z innej parafii ale może z czasem się wyrównają
Danusiu, już u Ciebie w wątku się żaliłam na ostatnie opady, ale muszę tu postawić pytanie, bo nie wiem co dalej robić.
21 maja posiałam trawę, Graminex Sport. Zaczęła wschodzić po 5 dniach, pewnie to efekt zraszania 4 razy dziennie i ciepła.
Niestety w poniedziałek przeszła u mnie straszna burza, a wczoraj druga, to co jeszcze zostało dziś dokładnie wypłukało Starałam się bardzo, trawa posiana, uwałowana, przykryte kompostem, znowu uwałowane. No i zmyło to co nie wykiełkowało
W przedogródku nie jest jeszcze tak źle, najgorzej już za płotem, tam prawie nic nie zostało. I teraz moje pytanie: co robić? Z jakimikolwiek pracami wstrzymuję się do soboty, bo u mnie codziennie taka ulewa jest i codziennie tak to wygląda
A pomiędzy 1 deszczem a drugim, rozpoczęłam wykopki
i tyle żurawek wykopałam, a w nocy zalało je do połowy bo dopiero dzisiaj wróciły do ziemi (wiem że miałam czekać, bo kwitną, ale ziemia jak marzenie po tym deszczu, nic tylko kopać) i nie trzeba podlewać
a dla wykopanych wierzebek znalazłam nowe lokum na wjeździe
Piękne widoki, park Mużakowski i Kromlau miło obejrzeć i powspominać. Zwinger i samo Drezno też miło wspominam, choć dawno tam nie byłam.z jakieś 10 lat a szkoda bo to relatywnie blisko jest. Pozostałe miejsce które pokazujesz też fajne.
Ja też nie potrafię działać przy takiej pogodzie. Ostatnio usiadłam na tzw. "tarasie" i przesiedziałam dwie godzinki wgapiając się w różankę. Takie małe nic, ledwie od ziemi odstaje a już cieszy.
Po dwóch dniach deszczu wszystko podrosło w oczach. Nawet stipa mnie zdziwiła. Niby wszystko podlewane codziennie ale jednak deszcz to co innego. Po nim rośliny zachowują się jak ciasto na drożdżach. (Teraz też pada)
Ewuś, kochana.Nie da się zaszufladkować ludzi katolików, chodzących do kościoła, bądź nie.To samo można powiedzieć o ludziach chodzących do rożnych zborów, czy cerkwi , czy innych zupełnie wyznań.
A znam różnych.
Takjak napisałaś, o tych sąsiadach, to postępują ludzie, którzy nie kierują się miłością.Ale własną prywatą i egoizmem.
a kościół nie ma tu nic wspólnego.
dużo jest ludzi,którzy chodzę do kościoła z różnych pobudek, czy religijności.
Ale człowiek,żeby postępował dobrze dla drugiego musi kierować się wiarą i miłością.Ale jeżeli jej nie posiada,o nią się nie kieruję.
Gołębiarze nie sa łatwi,Za wszelką cenę bronią swoje ptaki a koty bardzo przeganiają .To prawda!
ŻAl, bardzo żal mi twoich kotów.Widać,że dobre masz serce ,że nimi się zajmujesz.Mam nadzieję,że juz tak zostanie, tz, spokój i dobrze.
Powojnik jest piękny.Ale i inne też.
Orliki te rosną koło czerwonego maku
Kwitnący czarny bez