Haniu i Zbysiu, szalenie lubię do Was zaglądać, dzięki, że też mnie odwiedzacie, to taka nasza 'stara gwardia'
zrobiłam kilka fotek podczas odpoczynku w ogrodzie, oto one...
Z moich życiowych doświadczeń wynika,
że głuchy święty ciszy na łąkach unika.
I każe polewać nie tam gdzie proszą,
ale deszcz posyła, gdzie słychać jak koszą!
A i dla większego fasonu ten święty
jest bardzo czuły na dzwonów dźwięki,
jak dzwon na procesję w Boże Ciało dzwoni,
śle chmurki na miejskie i wiejskie błonia.
Słonko świeciło a kielichowec słodko pachniał czekoladą. Coraz bardziej mi się on podoba. Niby niepozorny krzak ale coś w sobie ma. Bardzo bym chciała aby był już duży a to jego pierwszy spędzony rok u mnie.
Pozwolisz, że się jeszcze pozachwycam Twoim warzywniakiem? Bardzo elegancki
Podczytałam tez o ekologicznej uprawie. Ja prawdę mówiąc używam głównie granulowanego obornika (ale duży kompostownik jest w planach). Mam jednak pewne dylematy związane z sypaniem resztek kuchennych pod rośliny. Chodzi mi o chemię, którą są pryskane. Myjecie banany przed wyrzuceniem do warzywniaka? Takich odpadków cytrusowych to podobno nawet do kompostu nie wolno dorzucać. No i kawę piję z kapsułek - więc fusy się marnują
Za to czosnek i nadmanganian potasu już na parapecie kuchennym czekają aby zrobić miksturę do powojników (tyle, ze czosnek hiszpański, czy on działa? bo odnośnie chińskiego wieść gminna głosi, ze nie).
A glebę regularnie zakwaszam korą. Liści dębu jeszcze nie próbowałam - ale może to jest opcja na jesień. I w tym roku zaczęłam ściółkować maliny skoszoną trawą - jestem zachwycona rezultatami.
Są, są Aniu i mam co najmniej dwa pomysły na nowe nasadzenia z nimi w roli głównej
Bardzo je lubię a polubię mocniej jak się rozrosną i przykryją częściowo ten beton od gazonów.
Dla Ciebie wojsławicka koniczyna