Zgadza się Każdy wrzesień jest dość wyczerpujący. Dodatkowo dostałam w zastępstwie na rok wychowawstwo. I czeka mnie w końcu rozmowa na ostatni stopień awansu.
Zawitka dziękuję za miłe słowa, uwierz chaos nadal jest, choć nieco ogarnięty miejscami.
Roślina o którą pytasz to rdest himalajski.
Kupiłam go w różowych i czerwonych doniczkach. Faktycznie rozkwitł zgodnie z kolorami opakowań.
Nazwy konkretnej nie miał. Choć mam jedną etykietę z nazwą JS Seven Oaks Village", być może to ten rdest z różowej doniczki. Z fotki bardzo podobny.
Obok różowej hortki, a właściwie w niej jest jedna sadzonka. Rdest od środka, dołem wykłada się na boki, ale wyżej sztywno rośnie. U mnie ma pół cień, stąd może ten efekt wykładania.
Na lipcowej fotce ma jeszcze nie w pełni rozwinięte kwiaty.
Tutaj z kolei na pierwszej pionowej fotce jest rdest z czerwonej doniczki.
Ma bardzo ładny kolor, taką karminową czerwień.
Na tle glediczji jest kolejna kępa różowego rdestu himalajskiego. Wg mnie to taki brudny róż.
Na kolejnym zdjęciu widać znów różowy himalajski a przed nim niższy o limonkowych liściach rdest Golden arrow.
Na zdjęciu z judaszowcem jest jeszcze inny rdest, "JS Caliente"
A w moim mini lasku rośnie rdest biały "White Eastfield"
Madzia ty wiesz, że to tylko kadry, kadry W wielu miejscach nadal jest przaśnie i niewiele już zmienię bo lenia mam na kolejne metamorfozy.
Choć porównując z tym co było 5 lat temu i tak jest nieźle.
Koło oczka posadziłam twojego red barona, w nogach buka Dawyck Gold. Czerwone dobrze zagra z bordowym klonem dissectum, który jest z drugiej strony.
Marysia nasadzilam drzew po obwodzie dzialki. Raczej nie doczekam takiego cienia jak Twój. Pięknie masz. Pierwsza fota mi się podoba.
Ciekawam szczegółów tych za kotkami rozplenicy.