To tylko niektóre z bodziszków, w ciągu lat posadziłam 34 odmiany, część wypadła, część wysiewa się ponad miarę. Lubię kwitnące, znacznie mniej lubię przycinanie po kwitnieniu
Czepiam się itoha, bo widziałam znacznie piękniejsze żółte . Ogród 2000m. dla mnie już za duży do ogarnięcia, a ostatnio ciągnie mnie na północ, spędzam tam coraz więcej czasu. Co roku pojawia się chęć ograniczenia roślin i posiania trawy, ale to nie jest takie proste.
Witam forumowiczów. Jestem nowy na forum i zastanawiam się czy jesteście w stanie pomóc jak można uratować trawnik. Trawa robi się trochę czerwona. Na zdjęciach widać jak to wygląda na trawniku. Trawa jest systematycznie codziennie podlewana. Nie wygląda jak by była sucha i martwa. Ma ktoś może jakieś pomysły co można zaradzić aby trawnik był zielony.
Pomidory w tunelu żyją, oberwałam wilki.
Patisony z własnej rozsady.
Piołun - drugi rok. Z jednej sadzonki. Przycięłam na wiosnę. Obok brzozy Doorenbos.
Ziemniaki.
Jak zawsze prześliczne masz dekoracje maki też pięknie ujęłaś, a kawa z kwiatami bzu urocza Dorotko mocno Ci kibicuję w leczeniu❤️ jesteś dzielną, silną no i bardzo pozytywną osobą, dlatego będzie wszystko ok
Babeczki leżą na małym kloszu, a pod spodem jest wianek z buka trikolor.
U mnie sprawy zdrowotne są bardziej skomplikowane, bo podczas operacji zostały dwa kawałki raka złośliwego i dlatego musi być ciągłe leczenie. Leki onkologiczne są bardzo agresywne, ale te kawałki w ciągu 6 lat zmniejszyły się do takiego stopnia, że teraz traktowane są jako blizna. Żeby złośliwiec nie rósł, muszę brać leki i kontrolować w klinice co miesiąc. Jestem bardzo zdyscyplinowana, aby być ,,zdrowa,,. Rano ćwiczę pół godziny co dzień, później leki i posiłki zgodnie z harmonogramem. Lekarz mi powiedział, że jedna osoba na siedem ma tak dobre rokowania i wyniki w takim długim czasie, bo to już siódmy rok się leczę. Czasem bywa, że nie mam na nic sił, a czasem mnie nosi tak, że góry bym mogła przenosić i jak za dużo popracuję, to boleśnie to odchoruję. Wszystko muszę robić z umiarem.. Dzień nie podobny do dnia.
Nie, nie mam i nie planuję. Kolczasta strasznie, a do tego niczym szczególnie mnie nie ujęła. Wokół rośnie sporo dzikich róż i zawsze się zastanawiam co to za jedne. W Polsce znaleźć można kilka gatunków, z daleka bardzo do siebie podobnych.
Tu dla porównania moja canina(po lewej) i nn zza płotu. To samo czy jednak nie? Czy na wielkość i ilość kwiatów wpływ ma tylko miejsce w którym rosną?
Moją w przyszłości chciałabym prowadzić w podobny sposób jak na zdjęciu poniżej. Zobaczymy czy zdołam.