Wczoraj rzutem na taśmę udało mi się zakończyć porządki w ogrodzie ozdobnym. Dzisiaj nawiedziły nas tropikalne upały i o wyjściu na zewnątrz przed 17 można pomarzyć. Udar słoneczny gwarantowany.
Dzisiaj wykorzystałam zacienienia wewnątrz ogrodu i przycięłam tawuły japońskie i żylistki. Wycięłam też kwiatostany czyśćca wełnistego, bo przestały już przyciągać pszczoły. Owady przeniosły się na lawendy.
Wreszcie doczekałam się pierwszego liliowca.

Wyjątkowo późno w tym sezonie.
Naprzeciw tarasu wzrok przyciągają tawułki Arendsa.
Róże na półksiężycu kończą już kwitnienie. Kolejne kolory pojawią się wraz z perovskią i pysznogłówką. Rugosom przycięłam końcówki gałązek, na których pozawiązywały się owocniki. To zawsze je mobilizuje do delikatnego powtórzenia kwitnienia.