Jednym z moich pierwszych zakupów ogrodowych był powojnik (nawet nie znam nazwy).
Kupiłam 5 sztuk po 6 złociszy - w Lidlu z wyprzedaży.
Myslałam kiedyś, że one są zimozielone (hłehłe)
A przed domem zaczęły wkurzać mnie carexy (Amazony i Frostedy) .
Brązowieją, starzeją się, nie lubią mojego przycinania, a ja nie lubię ich pokładania się.
Więc zostały wyautowane do donic, a ja zaobwódkowałam się na amen.
Muszę jeszcze dosadzić stipy i evergoldy.
Wczorajszy dzień znowu upłynął pod tematem TRAWA. Powstał kolejny kawałek, ale bez "pomocnika" ukochanego mojego by się nie obyło
Jutro ciąg dalszy, i pomału zaczynamy kończyć kawałek przy placu zabaw. Pozostanie front i boki ale to dopiero po elewacji.
Krwawnik to moje zeszłoroczne odkrycie, są super w towarzystwie róży, aczkolwiek paskudnie brązowieją od spodu i muszę je czymś podsadzić bo teraz to paskuda nie do pokazania.
Pysznogłówka również pięknie się rozwinęła i z pewnością ją jeszcze dokupię.
Pytałam panią z Rosariumo różę o najładniejszym pokroju i nie śmiecącą za bardzo - do zasadzeniu tuż przy wejściu. Poradziła mi niezmordowaną w kwitnieniu (podobno) i bezcierniową Bailando.
Zgodziłam się i nie żałuję.
Posadziłam przed Perovskią, z szałwią i przetacznikami. Muszę jeszcze dosadzić im więcej stipy.