Dziękuję

Fakt, satysfakcja bezcenna. Wylane hektolitry potu są niczym w porównaniu do widoku efektów własnej pracy.
Tutaj ta 120-letnia chatka jeszcze w trakcie rozbiórki. Wszystkie bale były całkowicie spruchniałe. W tle ustawiona tymczasowa, prowizoryczna buda na kosiarki i narzędzia.
Tu moje miejsce pracy

Tato się tym razem nade mną zlitował i pożyczył malutką betoniarkę

20 kopiatych łopat żwiru i piachu musiałam wsypywać na jedno mieszanie.
Dachówki ze starej chatki wykorzystaliśmy do stabilizacji betonu. A ten wylany fragment to jakieś 40 mieszań. Końca nie było widać
A tutaj stan niedawny. Obecnie kładziemy blachodachówkę na część gospodarczą.