Czasu dzisiaj brak totalnie, kanty próbowałam w ogrodzie robić...noc mnie zastała....Aniu to się cieszę, że trzykrotka chodzić nie umie...kępy mnie nie przerażają, jak się rozrośnie to wtedy bedę się martwić....pocztę dostałam....dzięki, teraz muszę MMS wysłać Młodemu, ale on mniej więcej wie jak Ty Aniu wyglądasz....z tym kapeluszem to siem nie poświęcaj....Szalona Kobieta z Ciebie....za to Cię uwielbiam
Mam go w planach. Tam, gdzie jest ta agotkanina będzie ścieżka z kamyków rzecznych. Ona będzie przechodziła w strumyk, który będzie się łączył z oczkiem wodnym zakończonym pod lasem niewysokim wodospadem.( przy tej dużej pierwszej widocznej po lewej stronie brzozie ) Wodospadzik ma być obsadzony paprociami, funkami i jakimiś podobnym, które będą powtórzone w lesie, żeby to jakoś się razem łączyło. Jeżeli byłaby fajniejsza pogoda to może kawałek zaczęłabym w tym roku, sama jestem ciekawa jak to będzie wyglądać
to jest to miejsce. Muszę zlikwidować tą ala rabatkę , czyli trzeba wszystko poprzesadzać. Zastanawiam się, czy zostawić perukowca i liliowca. Co o tym kochani sądzicie ? Ladnie będzie wyglądał perukowiec przy małej jasnej kaskadzie?
Oj, ja tylko powtarzałam, co gadali inni. Ale się nie przejmuj tym, co ludzie gadają Zwłaszcza, że akurat to mówiła "miastowa letniaczka", to ona się "nie zna"
A o boćkach będzie wiecej, jak będą bocianiątka
Uwielbiam tego tulipanowca, to jeden z dachów w naszym ogrodzie.
Piaskownicy po prostu nie trawie !!! Bez dwóch zdań zniknie z ogrodu. W zamian będzie huśtawka - ku mojej uciesze
dziewczyny nowe fotki ciągle czekają na wolny czas . a tego ciągle brak . ale w końcu się poprawię .
pogoda płata figle ale na szczęście u mnie strat w ogrodzie niet . za to w około są i to nawet spore . wczoraj przeszła taka nawałnica że całe ogrodzenie w koło kościoła zniszczyły dwa powalone drzewa .
deszcze niespokojne jak w pancernych a burze takie że aż się ich boję ..
ponieważ zrobiłam sobie prezent w postaci sekatora do żywopłotów czyli wielkiej piły elektrycznej gonię po ogrodzie jak w horrorze z tą piłą i czyham co by tu jeszcze obciąć i uformować . podpowiem że 100 razy wydajniejsza jak mała boscha ...choć to też bosch , tylko trochę większy
przy kaskadzie kulnęłam sobie 3 kulki w 15 minut .mega szybka praca teraz .
Ronin, chciałam dopytać o to zdjęcie. Kiedy je zobaczyłam przypomniał mi się film Wodne dzieci (poruszający dokument, polecam), tym terminem w Japonii określa się nienarodzone dzieci (na skutek poronień, czy usunięcia ciąży). Pamiętam z filmu posągi jakie pokazuje Twój kadr. Stały na cmentarzach, ale też w naturze wśród skał. Rodzice odwiedzając te symboliczne miejsca kierowali myśli ku swoim nienarodzonym dzieciom. Pozostawiali tam również drobne upominki zabawki, słodycze. Orientujesz się czy przedstawione posążki odnoszą się do tzw. wodnych dzieci?
Byłam, widziałam. Masakra jakaś z tymi ulewami
Miejmy nadzieję, że to już bliżej końca, że w końcu przestanie padać.
Ja też biorę farmacutyki natychmiast, jak zaczynam kichać (kicham raz po raz, raz po raz), ale wczoraj długo nie skutkowało, a potem mnie zwaliło z nóg - te leki mnie strasznie osłabiają.
Jeszcze kilka fotek przedogródka. Z kopytnikiem w roli głównej, oczywiście
A to młode sadzonki kopytnika, nabierającego sił przed drogą na południowy zachód Trochę zmaltretowany przez wczorajszą ulewę.