muszę plan wreszcie w jakiejś mało wstydliwej postaci maznąć bo obecne bohomazy nie do upublicznienia jak na sprawnie siem posługującą programem graficznym osobę
od dwóch dni próbujemy zainstalować krawężniki przy chodniku ... prowadzimy nierówną walkę z matką mokrą naturą
ten pierwszy kjub ma już krawężniki i swoją różę na górze i zgraną kompanię na dół
wczoraj korzystając z jednego popołudnia bez deszczu coś tam zrobiłam na rabacie leśnej
a jutro ... haaaaaaaaaaa ... jutro przyjadą dechy na taras !!!



żyję w symbiozie z piachem ... najwyższa pora rzucić to

przyjazd dech nie oznacza realizacji tarasu ... niestety ... ale bliżej niż dalej
dziefczyny to nie będzie szybkie przeobrażenie
