dobrze, że przysypane śniegiem wszystko bo bez niego nie wygląda to dobrze. W sensie jest wszystko obs...rane. Trudno, zmyje się potem.
eM zapałał miłością do fruwających rozrabiaków i mamy 4 karmniki na ogrodzie, plus kule w siatkach powieszone na różnych drzewach plus jeszcze jabłuszka dla kosów i szpaków. Co oznacza, że te miejsca teraz absolutnie nie wyglądają atrakcyjnie. Mimo iż posiadamy wychodzącego kota ptactwa jest mnóstwo. Ostatnio naliczyłam ze 20 wróbli (tak, wróciły), 10 sikorek i z 6 kosów. Wszystkie w jednym miejscu pod wiśnią. Ptaki totalnie olewają naszą kotkę a ta włazi już na 8 metrowe drzewo, na sam czubek. Na szczęście schodzi też sama. I potem taki widok - kot na jednym drzewie a trolujące ją sójki lub sroki na drugim, tak aby nie doskoczyła lale się denerwowała.
Tess, ja nie umiem ciąć róż. Robię to na czuja. Oczywiście mogę pokazać jak ale to wyłącznie intuicja. Miałam nawet zrobić fotkę przyciętej i nie przyciętej Pomponelli żeby mi tu fachowcy zerknęli i coś podpowiedzieli
No tak, trzeba na efekty poczekać To siewki zeszłoroczne. Teoretycznie (ale tylko teoretycznie) powinny zakwitnąć po dwóch latach najpóźniej.
Ale gwarancji dać nie mogę
OK, już kumam (to o konstrukcji ram do róż).
Za instrukcję cięcia róż z góry dziękuję, bo ja nadal początkująca w temacie róż (choć już odważyłam się zaprosić je do ogrodu).
Wegetują, mówisz (to o różach). Szkoda, bo na fali entuzjazmu na widok Twoich piękności różanych kupiłam już kilka (ech, te chciejstwa rabatkowe) Z myślą o cienistej części ogrodu. Ale znajdę im miejscówkę na słońcu.
Zdjęcie kiedy NIC nie było, motywujące Fantastyczny ogród stworzyłaś.
Myślę że jedno i drugie Ja jestem za. Poza tym wiesz, że jak dostajesz bez doniczki to ta roślina jest wystarczająco ukorzeniona żeby bryłę utrzymać. A ile razy dziewczyny pokazywały zdjęcia że dostawały ziemię w doniczce i COŚ wciśnięte do niej w ostatniej chwili, nieukorzenione, z marnymi szansami na przetrwanie.
No właśnie Tess, nie rosną. Wegetują. Słońca mają, zależnie od miejsca 2-4 godziny. Taki rozproszony cień. Zrobię zdjęcia to pokażę jak tnę. Poszły na pnące od początku więc już je tak zostawiłam. Ramy to zwykłe kantówki mocowane w kotwach wbitych w ziemię. Pomiędzy mam rozpięty drut stalowy puszczony przez przelotki, co jakieś 30cm. Zrobiła się taka niewidoczna drabinka do której przyczepiam pędy. Tylko ramę widać. Chodziło mi o taki efekt lekkości. Pomysł i wykonanie własne
Nie wiem czy widać dobrze na tym zdjęciu mocowania wewnątrz ramy
przy okazji szukania znalazłam starsze zdjęcia z widokiem na wgłębnik i różankę z placykiem na którym są kamienne ławki
Właśnie na to liczę, że "będzie Pani zadowolona" Już jestem. Rozkoszuję się świadomością, że "nic_nie_muszę" (zawodowo).
Z tymi kolorami to u mnie raczej marnie, głównie odcienie zieleni. Ale już podziałałam trochę, by było więcej. W tym sezonie powinno być bardziej kolorowo.
To stare zdjęcie, kiedy była młoda. Teraz też próbuję podpór, ale nie jestem z efektu zadowolona. Też planuję przesadzić, już od dwóch lat
Fantastyczne! Rosną w cieniu? Wcale nie mają słońca? I jak je tniesz, prowadząc na pnące? A zdjęcie tych ram możesz pokazać? Sorry za tyle pytań ale chciejstwa mi się włączyły
Ależ masz cudnie wypełnione rabaty. Tak wiele różnych roślin i tak ciekawie skomponowane. Wow, zazdroszczę.
Witaj Tess, dzięki za odwiedzinki u mnie. Dawno czytałam Twój watek oraz ten z Rozlewiskiem...lubiłam przechadzać się Twoimi sciezkami. Fajnie, że wróciłas. No i gratuluję nowego etapu życiowego..."będzie Pani zadowolona"...Wiem co piszę, bo też korzystam z takich dobroci... Dość kolorowo robi się już na Twoich rabatach, no nie licząc tego mini śniegu...U mnie wciąż zima.Pozdrawiam z nad morza.