Kilka lat temu Madzenka zmieniła priorytety. Ogrodowisko to jednak spory pochłaniacz czasu. Tak jak już tu napisano, Madzenka pojawia się na Fb w grupie ogrodowej. Ale do jej wątków warto wracać. To dobra lektura.
Mnie nie przebijesz Właśnie sobie uświadomiłam w wątku u Rumianki, że bańki mam, takie lekarskie, do stawiania. Od jakiś 30 lat nieużywane. Ale mam, bo może się przydadzą
Ojoj, ale wstrętne choróbsko. Dobrze, że już lepiej.
Stawianie baniek stosowano w leczeniu mnie i moich sióstr, a ja stosowałam u moich dzieci.
Nawet mam jeszcze bańki, moje własne
Wracaj do zdrowia, Elisko, ściskam i tulam.
Ewa, gdzie tam moim ciemiernikom do twoich. To że zakwitł ten od ciebie niesamowicie mnie ucieszyło. Nie spodziewałam się, przyglądam mu się z bliska zawsze jak przechodzę obok.
Tess, ja na szczęście mam tylko parter i pięterko. Niekiedy żałuję że nie mam piwnicy i strychu, ale jak sobie pomyślę o nagromadzeniu różnych przydasi to szybko mi przechodzi . Aha, jest jeszcze szopka i teren za szopką .
"
Święta prawda. właśnie zastanawiam się, od czego zacząć odgruzowywanie całego domu (od piwnicy po poddasze) z przydasi, nagromadzonych przez nas oboje przez 40 lat (dom zamieszkany w 1983).
Co do Pani Kosowej to też mam taką nadzieję.
Co do cebulek - ależ gdzie tam Częściowo tylko. Nadal wiosną jest kipisz kolorystyczny. Nie ma chyba możliwości by wykopać wszystkie drobniutkie cebulki. Ale wiosną każdy kwiatek cieszy, więc już machnęłam ręką
U mnie bardzo opornie się rozrastały. Musiałam je wykopać i ponownie przygotować im stanowisko. Rozluźniałam glebę piaskiem, rozdrobnioną kora i przekompostowanym obornikiem. Dopiero wtedy zaczęły się gęstnieć. Systematycznie ją podlewałam.
Mam odmianę z jasnym paskiem, to chyba Albostriata.
I żółtolistną.
Po siedmiu sezonach w ogrodzie trudno je uznać za wypasione okazy.