zielonastrefa
13:33, 11 gru 2012
dziewczynki wczoraj wróciłam z Krakowa bardzo późno i zaniemówiłam
w kuchni na podłodze leżał prawie skończony wianek mojej mamy!!!! stwierdziła, że za długo już chodziłam i o nim gadałam i nie robiłam, dlatego ona wzięła sprawy w swoje ręce. Wykorzystała wolny dzień i pusty dom i przystąpiła do dzieła. Nacięła gałązek z kosodrzewiny, nazbierała szyszek, pomalowała je i gotowe. Dziś rano pozostało mi tylko poprzyklejać te jej cuda. Nie miałam pistoletu do kleju, więc musiała mi wystarczyć świeczka i klejowy wkład do pistoletu. Kiedy wszystko przykleiłam, mam doszyła gwiazdeczki i dobrała sznureczki. Oto efekt naszej pracy. A w zasadzie to praktycznie mamy pracy, a mojej tylko małej pomocy 


