Różyczki za pochwały dziękują, jedna posadzona w miejsce dziczki, druga czeka jeszcze w donicy.
Tak cicho, bo tyle się dzieje, że nie nadążam (w życiu też), murek na razie nie ruszony, ale za to usunięte 6 kikutów drzew (czyli byle jakich drzew owocowych), które stały w sprzeczności ze wszystkim, udało się je ściąć, usunąć drewno pocięte na 50-cm kawałki, z lekka uporządkować.
Teraz mam miejsce i na rogala i na ciąg dalszy warzywniczka.
No i aura też opóźniła moje działania - albo wściekły upał, albo ulewy.Udało się mężowi zrobić wylewkę pod drugi domek, bo się w jednym małym nie mieściłam.Teraz czeka na złożenie.
Zrobiłam (hydraulik ) odciągnięcie wody od budynku, tzn kran był umiejscowiony na ścianie, co było złym pomysłem (bez szczegółów )... teraz pracuję z przerwami nad "ładnym" kranem z odpływem. Jak mi się uda, to wkleję zdjęcie.
A to moje inspiracje z Pinteresta, z tym, ze za uwagą hydraulika rurka będzie na wierzchu, a nie ukryta:
No i mam wysyp gryzoni na działce, tak poryte, że szok, cebule na wierzchu, rośliny podgryzione, usychają niektóre. Jestem już zdeterminowana na konkretną walkę, bo za dużo szkód...
Jakieś pomysły?