Teraz o ostatnich naszych działaniach ogrodowych, o których już kiedyś wspominałam.
Historia moich bukszpanów

Uroda ich zieleni zawsze mnie zachwycała, nawet wtedy, gdy nie myślałam o swoim ogrodzie. Nic dziwnego, że pojawiły się w ogrodzie na samym początku zakładania i oczywiście w miejscu często oglądanym (przy ganeczku

) Nie było ich wiele, ale też nie cieszyłam się nimi długo, zima roku 2005/2006 ostudziła moje marzenia.
Zdjęcie pokazuje jak wyglądały latem. Nie bardzo wiedziałam co z nimi zrobić, bo urody nie miały, a jednak były żywe. W końcu powycinałam zmarznięte gałązki i posadziliśmy je w dalszej części ogrodu, z nadzieją, że może coś z nich będzie.
Ładniejsze posadziliśmy pod półkolistym murkiem, a najgorsze w zupełnym kącie ogrodowym.
Tej jesieni doczekały się na swój czas, posadziliśmy je przed domem, w miejscu, które oglądam z okna kuchennego, będą z nich, mam nadzieje piękne kule

Historia ta pokazała mi jak bardzo żywotnymi roślinami są bukszpany i że warto ratować każdą sadzonkę, bardzo dobrze się korzenią i w zawiązku z tym znoszą przesadzanie, nawet duże okazy
Tak wyglądały, widać suche liście
bukszpany po murkiem ...czekają na kulkowanie... ciągle się czaję
takie przesadzaliśmy teraz (te były najgorsze)
To jest to miejsce widoczne z boku, kamienie zostały zabrane na murek przy innej rabacie, gdzie jest spory spadek.
Na posadzenie przed bukszpany mnożą się trawki i żurawki.
Jak pisałam miejsce oglądam zawsze, cały rok i postanowiłam zrobić w tym miejscu coś bardziej całorocznego. Nie zabraknie tu oczywiście też bylin wychylających się z za kul.