Rozplenice kwitną. Ścięłam kłosy śmiałka. I wywaliłam wreszcie jałowca. 3 worki bio na niego poszły. Pełno ślimaków w nim miało kryjówkę.
I eMek zaczął podcinanie tuj. Pierwszy raz to robimy od kiedy je mamy.
Padało przez kilka dni więc hortki padły na twarz .
Vanilka to wiadomo jak zawsze. Półokrągłe podpory nic nie dały więc przywiązałam ją do patyków i to jakoś sprawdza mi się najlepiej.
Położyły się ku mojemu zaskoczeniu Little Lime i Magical Candle.
Jedynie Limki i Magical Montblanc pozostały w pionie.
Ziemia długo jeszcze będzie wilgotna. Warzywnik ma najlepszą strukturę gleby, bo co roku można dokładać w głębsze warstwy materię organiczną rozluźniającą glebę. Zastoin wody wewnątrz ogrodu nie ma, ale glina (nawet rozluźniona) nigdy nie będzie glebą próchniczą. Jarmuże spionizowałam. Pomidory przycięłam. Inne rośliny warzywne radzą sobie dobrze.
Hortensje bukietowe są bardzo zadowolone z tegorocznych uwarunkowań pogodowych. Ulewne deszcze nie wyrządziły im żadnych szkód.
Dziwi mnie znakomity stan rozchodników olbrzymich. Nie wykazują tendencji do pokładania. Od zawsze było im w mojej glinie dobrze.
Miododajnych bylin o tej porze u mnie niewiele, a one znakomicie się w tej roli spełniają.
Ale ładnie u ciebie, mam takie zaległości, nie znałam twojego ogrodu. Śliczne zmiany. Będę podgladać i czytać, fajnie piszesz Judith
Bodziszki rozkminiam od zeszłego roku. Nakupiłam ich trochę, planuję zrobić przegląd, jak się mają i jak z kwitnieniem.
Ten, który u ciebie zakwitł ponownie, wygląda jak mój Max Frei. Miał obfite pierwsze kwitnienie, ścięłam dosyć mocno, długo nic się nie działo, tylko kępa rosła w masę. Teraz ma trochę pączków, już pojedyncze kwitną a kolor kwiatów dosyć wyrazisty, taka fuksja.
A Rozanne... wiadomo, tłoczy i tłoczy. Gdzie mi przeszkadza przycinam, kilka kęp dzięki temu fajnie się wypiętrzyło w górę a nie na boki.