Pieczone kasztany, pieczone są najlepsze na placu Pigalle (tak brzmiało to w Stawce większej niż życie).
Już nie ma? A kilka lat temu (trzy prawie) były. Widziałam kasztany pieczone, u ulicznego sprzedawcy, ale nie odważyłabym się ich zjeść.
Dla eMa dużą garść zdrowia i wytrwałości przynoszę.
Mój eM od dawna marzy o pszczólkach (jednym ulu). Ale ni dalej jak miesiąc temu znajomy pszczelarz mu stanowczo odradził. Twierdził, że o pszczoły trzeba bardzo dbać, a ktoś, kto tego nie umie, może wyrządzić krzywdę nie tylko swoim pszczołom, ale także innym, a więc narazić na straty środowisko naturalne i innych pszczelarzy.
Dotąd mu (znajomemu pszczelarzowi) ufałam, ale teraz zwątpiłam...
Dzięki Kondziowi obejrzałam z zapartym tchem zazielenianie i majenie otoczenia kościoła w Międzygórzu. Chylę czoła, Ewo.
A Międzygórze bardzo wypiękniało od czasu mojego tam pobytu (kilkanaście lat temu).
Elu, mam limkę i Magical Candle.
Oddam patyczki, ale tylko za odbiorem osobistym.
Jeśli akceptujesz warunki odbioru, przypomnij się wiosną, to się umówimy co do szczegółów.
Kochani, zupełnie nie mam czasu
Wybaczcie. Postaram się jutro coś skrobnąć.
Dziś tylko napiszę, że wczoraj od 17 do 20 sadziłam cebulki.
Większość przy świecy
Bo niejako "przy okazji" cisy przesadziłam.
I kto tu mówił, że ja robię od razu na gotowo?
Wszystko poprawiam, niestety.
Posadziłam tylko 15 czosnków gladiatorów i everestów, 80 tulipanów i całą masę czosnków główkowatych (w koszyczkach).
Mam jeszcze mnóstwo do posadzenia. Nie tyle, co w ub. roku, ale i tak dużo za dużo
On u nas rośnie chyba ze 4-5 lat. Dość szybko go przybywa. Trafił mi sie jakiś fajny egzemplarz. Kupowałam go już dość wysoki, ale bes wielu rozgałęzień. Teraz przybywa mu ramion, ale na dość dużej wysokości.
A ja szarą lubię wiosną i jesienią. W lecie mniej.
Brzozolistną lubie pasjami.
Tss... nawet nie wie, że go tu prezentuję.
Ja też okryję.
Dla Was: ostatnia róża lata. I jeszcze zapraszam do lektury czasopisma "Twój Ogrodnik" (nr 11) a szczególnie na s. 15.
Gosiu podstawowa wersja Acer palmatum Atropurpureum.
Renia bo my w większości to zagadane jesteśmy ...
Teresa w międzyczasie to zagościła plucha i ziąb . ogród oglądam od kominka przez szybę .ptaki skubańce obdziobały całą jarzębinę .
Aniu a mnie wzięły i to chyba bardziej niż kiedyś róże , no i jak zwykle przesadziłam z nimi . będzie redukcja
Agnieszka jeśli rozmawiamy o moich umiejętnościach fotografowania to raczej o kiepskości a nie o boskości obrazka możemy rozmawiać ,ale mimo wszystko jest mi miło że fajne dla oka
Czyli u ciebie lato ???.Ania u mnie klon już bez liści ,jedynie kloniki trzymają fason.
Ewa taka własnie jest jesień ,magiczna cudna ...ale czy to moja zasługa ?raczej natury
Ola fakt ogród ma 30 ar. to z jednej strony dużo , a patrząc co ja bym jeszcze chciała tam zrobić to mało .
marzy mi się prawdziwy staw kąpielowy a nie kałuża ,
marzy mi się grzybobranie w brzozowym gaju a mam tylko dwie brzozy ,
marzy mi się kort tenisowy a mam ....nic nie mam .trochę trawnika do biegania
marzy mi sie prawdziwa samotnia żeby zginąć w ogrodzie ale na razie to nie mam na to czasu .
Anita własnie wczoraj uciekły ..chyba bezpowrotnie ,może w sobotę wrócą.
Dursban do oprysku? Wydawało mi się że tylko doglebowo, ale mogę się mylić. Na dorosłe pryskałam tym czym Bogdzia, ale wyszła mi ta nazwa z głowy coś na C chyba
Ola, domek podziwiam od pierwszego dnia, gdy go ujawniłaś, a ochy i achy dopiero dziś ślę, bo ostatnio z czasem u mnie krucho a i sprzętu ubyło (muszę korzystać z kompa syna).
Świetnie to wygląda, aż eMowi pokazałam.
Tess - późno odpowiadam, mamy już październik, a piszesz o wrześniu . Zaległości mam ogromnie, ale zawsze miło mi jest, jak wpadasz na mój wątek. Pozdrawiam.