Marto, zjawiskowy masz ogród Wspaniałe kompozycje.Uwielbiam takie naturalistyczne założenia
Jestem na forum nowa i tak powoli mnie wciągnęło w to wspaniałe Ogrodowisko z pięknymi ogrodami i fajnymi, ciekawymi ludźmi.
Jak będę jesienią jechała w Twoje strony, to odwiedzę Twoją szkółkę i mam nadzieję, że będę mogła zobaczyć ten niesamowity ogród na żywo Dziś po pracy jadę do Prudnika, gdzie mam rodzinkę, czy to daleko od Ciebie? Może nas nie puszczą dziś z powrotem do domku i zostaniemy do jutra
Pozdrawiam
na moje oko źle wykopany i przesuszony takie iglaki jeśli żółkną to w 95 % są przesuszone i jeśli do tego źle wykopane to kaput. Takie drzewka nawet jeśli wsadzamy do gruntu lub po przesadzeniu podlewamy bardzo bardzo obficie , nawet wiadro wody co 2 /3 dni to i tak ma 50 % przetrwania. Jeśli planujemy zakup to nim mniejsze to większa szansa na przetrwanie a i potem satysfakcja większa. To konkretnie radziłbym wsadzić jednak do gruntu obficie podlewać i za rok okaże się czy się przyjmie.
Zuza dziękuję.Muszę zajrzeć w takim razie do Magnolii.
A to moje ukochane żurawki z czerwonymi kwiatami.To oczywiście miłośc z Ogrodowiska. Uwielbiam je wszystkie, ale te czerwone kwiaty w połączeniu z zielenią bardzo lubię.
Moniko dziekuje za wizytę.
Super,że jest nas tak dużo z tego rejonu. Jak kiedyś zrobimy zjazd, to będzie niezła ekipa. Słoneczka życzę nam wszystkim, a sobie w szczególności, na najbliższe dni. Mnie czeka pracowita sobota. Trzeba przyszykować rowery, sakwy, wózek. Zakupić zapasowe opony, i inne bajery przydatne na takiej wyprawie. Przejrzeć namiot, śpiwory i zacząć pomału pakować to wszystko. I najważniejsze odtańczyć taniec słońca, bo bez niego nie ruszam.
U mnie ruszyły z kwitnieniem dalie, jedne delikatnie inne drapieżnie, troche przypominają uzębienie dziwnego zwierza.
Moniczko jak juz pisałam wcześniej tam jest droga wjazdowa na cięzki sprzet( typu ciągnik )mojego meża,w miejscu tej hosty jest już takie zwężenie tej rabaty że ledwo tam się mieści ,wolałabym nie sadzić tam nic bardzo kosztownego bo ja mojemu M nie wieże.
Ale ta rabata będzie pociągnięta w drugą stronę ,widać nz zdjęciach skalniak ,jego nie będzie ,tylko właśnie ta rabata pójdzie do końca ,te kulkiu bykszpanowe zarezerwowałam na bardziej centralny punkt
ta droga wjazdowa przesunie sie tak mniej więcej do poławy skalniaka,
Ta rabata którą teraz ROBIMY będzie nie naruszona co najwyżej może okazać się że jeszcze będzie można ją poszeżyć ,
Takie tłumy u Ciebie że załapałam się dopiero na 503 stronę
Gratki wielkie toż to połowa wątku już, druga poleci z górki Jak wrócisz z urlopu w Kubusiowie to pewnie już dobijemy do 1000
Aniu no ja nie lubię takich zjawisk, boję się poprostu. No ale wyjścia nie miałam trzeba było jechać. Dzisiaj jak jechałam do pracy to widziałam jeszcze sporo gałęzi na poboczach....
Fasolki dwie paczki wysiałam, zółtą i zieloną...w przyszłym roku wysieję w odstępie 2 tygodniowym bo teraz cięzko przejeść...jedna duża porcja już w zamrażarce a miejsca mało...
Co do hortensji to pędy ma raczej normalne (czerwone ma Vanilka, zdecydowanie inne) chociaż teraz trochę zmieniły kolor. Pod koniec czerwca wyglądały tak
Agnieszko,przypomnij mi jaką masz dużą działkę,że masz jeszcze miejsce na spory warzywnik.Lilie i liliowce miodzio.U mnie lilie juz prawie przekwitły,a taki piękny zapach roznosiły po ogrodzie.
Małgosiu, działka ma 1500 m. Lilie to piękne kwiaty i dość odporne.... szczególnie azjatyckie...u mnie też niektóre już przekwitły, ale niektóre dopiero zakwitają
Te są sadzone w tym roku
Witaj Zuzo, przyszłam się przywitać. Powitałam też " naszych mniejszych braci" czyli psa i kota, widzę, że są w świetnej komitywie.
Życzę udanego dnia i miłego spotkania, no i właściwej pogody na takie okazje. U nas na szczęście nie pada, od rana świeci słonko, czego i Tobie życzę.
Dziękuję Elu za wizytę.
Obiecuję, że Ciebie tez odwiedzę, tylko musze gdzies podkraść trochę wolnego czasu. Aktualnie próbuję ogarnąć wątki Sebka a to wymaga ogromu wolnego czasu.
Za oknem pochmurnie i zimno, wię troche słońca w moich ulubionych aksamitkach.
Dziewczyny my tak kochamy te dzieci, żeby właśnie przedłużać gatunek, a nie wybić wszystkie dzieci do lat 3. Ja podziwiam przedszkolanki - praca z cudzymi dziećmi na okrągło, zwariować można. Chociaż wiele dzieci w domu pokazuje co potrafi.
Moja to przez pierwszy rok była nieprawdopodobna - spała, albo bawiła się na macie sama. Spała od początku sama, nie trzeba jej usypiać pół godziny, żadnego bujania przed snem, ani razu kolki, żadnych objawów przy ząbkowaniu, nawet nie wiem, kiedy jej zęby wyszły, żadnych potówek, ani razu odparzonej pupy, a jedną tubkę kremu przez rok zużyłam, żadnego uczulenie na pokarmy, żadnego plucia przy jedzeniu (żadnego widoku dziecka, matki i ścian zaplutych marchewką), żadnego rozwalania jedzienia łyżką, ulało jej się kilka razy, w ogóle tych pieluch na ramię do karmienia nie podkładałam.
Czy Wy wiecie, że ja nie mam za sobą żadnej nieprzespanej nocy?
Gabik ty ją od razu opraw w ramki, daj do powielenia i niech ich będzie więcej! Moja całkiem normalnie wszystko - i kolki i budzenie w nocy i plucie marchewką i jeszcze język potrafiła pokazać - tak wyglądała: