Ewo, ale tak chociaż dla pozorów. Też mi ich nie brakuje tutaj.
Ale Iza twierdzi, że przyszła tu tworzyć ogród, a nie bawić gawiedź.
Gabik oczywiście, że ja tu ogród przyszłam tworzyć i posiadane aktywa botaniczne troszkę pokazałam ... no były petunie ... były kanny (tym to się nawet udało zaistnieć w zespole jak na stadka flory typowo ogrodowiskowe
) .. ciupkie bodziszki
i tojeść ... jej mam nadzieję, że jeszcze coś było ... no to ginie w moim bełkocie ??? czy jak ???
i tawułki tylko patrzeć jak zakwitną
edit: o ta na r ... z białymi kwiatuszkami
jeszcze była ... lawenda ... i rojniki ... uffffffffffff ...
i paprocie ... wsadzone szt 7 mniej więcej ale to tycie z ziemi wygląda ...
a jak mi jedna jedyna piwonia w ten ziąb padnie to się zapłaczę ...
ostróżki i robale, które je zażerają, pełno ich na wszystkich roślinach, na liliach uciełąm liście razem z robalami; co to jest?
Ten robal to nasz sprzymierzeniec, czyli larwa biedronki .
Róże nie wyglądają mi zbytnio znajomo, ale z miniaturami to tak bywa, że nie zawsze są miniaturami.
Często zdarza się, że są to skarlone odmiany normalnych róż i dopiero po pewnym czasie, bez odpowiednich dawek nawozu i innej chemii wracają do swojego naturalnego wyglądu.
Irenko, tak szybko lecą stronki u Ciebie, że nie wbiłam się na taką zacną imprezkę, serdecznie gratuluję Ci tych pięciu stóweczek, to kawał dobrego czytania .
Jolu ,mimo niedogodności zdrowotnych ogrodniczki- rośliny nieźle się wykazały.....Ismena jest piękna,ale już nie mam.Została przez przypadek w altance 3lata temu,i zmarzła.Nowej już nie nabyłam.
Dziękuję za deszczyk co go dzisiaj z rana do mnie wysłałaś.Słabo co prawda kropiło,ale zawsze to lepsze niż z węża.....
Ja swoje dwie ismeny wsadziłam do gruntu w donicach co by pamiętać o zabraniu jesienią do garażu
mam je pierwszy raz dlatego ciesze się, że będa kwity, chociaż paka ma na razie jedna
Haniu, ja ze względu na zdrowie pracuje rzutami... Jak się dobrze czuję, tu rzucam się na prace na działeczce, a jak przychodzą kiepskie dni to ...odpuszczam sobie i robię ... zaległości. Ale roślinki mają to na względzie i dają sobie radę same
Piwonie to moje przyjaciółki, które nie zawracają mi głowy i nie angażują mnie zbytnio a równocześnie cieszą swoimi pachnącymi kwiatami