Dzięki dziewczyny. Aniu dziękuję za życzenia i dla Ciebie też Wszystkiego Najlepszego. Nic mi nie będzie. Piesek mnie wygimnastykował odpowiednio. No to jedziemy dalej z koksem .Rabatka prawie gotowa. Wygrabiona. Całość wysypałem kwaśnym torfem i przekopałem.
No i rozpoczęło się sadzenie - do którego niestety nie zostałem dopuszczony. Przy okazji wysłuchałem od Krysi nauk - jak należy prawidłowo sadzić rośliny ha ha ha ...
Filip na stronie nr 2 masz mapkę i po kolei zdjęcia ( przód domu, potem lewy bok, potem tył, prawy bok czyli skarpa i dziki fragment i na koniec front czyli rabata przy furtce )
czyli pozbyłbyś się jednak jeszcze tych chudych brzózek ... i poprowadził ścieżki
Celinko ! niech Cię nie zatyka,
już spieszę z miętową herbatką, którą uwielbiam pić porankiem parzoną wraz z melisą cytrynową
a w tym roku muszę posadzić pysznogłówkę
tam z tyłu rośnie mięta i się nie pyta czy może, a ja jej nie przeszkadzam bo zbieram do parzenia he
Ewalm- dzięki, dzięki wielkie, że mnie nie zostawiłaś.Właśnie miałam się poskarżyć, że strasznie trudno jest się tu doprosić o pomoc.
Ten brzozowy zagajnik oczywiście kusi i było by super go móc posiadać, zwłaszcza kiedy pomyślę, jak cudnie zrobiła taki Danusia w "ogrodzie z lustrem", ale w takim razie sad musiałabym wcisnąć za plac zabaw. Mało będzie tam chyba miejsca, chciałam tam wysadzić i dosadzić borówki, mam wisienkę, planuję kilka niskopiennych jabłoni. Nie wiem, czy nie 'wejdzie' to wszystko na tę poszerzoną rabatę po prawej.A jak w ogóle miałoby wyglądać przejście z sadu do rabaty? Ciężko mi jest takie dylematy, może dla niektórych śmieszne, rozwiązać
Co do kosodrzewiny, to owszem, bardzo lubię, przeraża mnie tylko jej powolny wzrost, ale może są jakieś szybko rosnące odmiany. Muszę poszukać.
Z tą ławeczką masz rację, myślałam tylko, że można tam przysiąść i popilnować dzieciaków, ale w sumie z tarasu też je widać.
Witaj Ewo Liczyłam po cichu, że do mnie też zaglądniesz w którymś momencie
Faktycznie sporo tego "dzikiego zielonego" się pozbyliśmy, ale uwierz mi, że tam były głównie haszcze, mnóstwo pokrzyw i inwazja ślimaków, które miały tam jak w raju chyba ... więc marzyłam, żeby tą część zagospodarować i tym samym powiększyć sobie teren przed tarasem. Teraz mam jakieś tam wrażenie przestrzeni przynajmniej. Choć z drugiej strony mamy teraz "bliższy kontakt" z drogą, która jak pisałam wyżej jest dość ruchliwa niestety.. zerknij proszę jak znajdziesz chwilkę do tego co pisałam wyżej i do tych realizacji Danusi, czy takie nasadzenia miałaś na myśli ?
Jeśli chodzi o wypłaszczenie terenu, to niestety już nic więcej nie damy rady zrobić. Dalsze nawożenie ziemi pochłonęłoby sumy, na które nas po prostu nie stać... i tak jesteśmu dumni z ostatnio wykonanej pracy - sporo wyrównaliśmy i rozważamy przeniesienie piaskownicy i huśtawek w to miejsce za skarpą :
Jeśli chodzi o rabatę przy furtce, to projekcik mi się bardzo podoba Szkoda, że wydałam trochę pieniędzy na roślinki, które tam rosną, bo teraz muszę kombinować gdzie je poprzenosić. Ten cyprysik Kojolkohiba na przykład mi się bardzo podoba i przetrwał ładnie zimę, trochę mi go szkoda ...( mam go 3 sztuki )
póki co skupiamy się na "dzikim fragmencie" także ta rabata chyba będzie musiała chwilkę poczekać.
Zbyszku pozdrawiam wiosennie, skladając również spóźnione lecz szczere życzenia imieninowe byłam zajęta, potem na wyjeździe, no zapomniałam rabatka świetnie wyszła, tylko czy nie za ciężko pracujesz? dorodne szmaragdy, obejrzę efekt końcowy rabatki
Powoli, bo powoli, ale choroba powoli ustępuje, a mnie ręce swędzą, żeby coś robić. Dzisiaj kupiłam roślinę o której nigdy wcześniej nie słyszałam, ale podobały mi się jej kwiaty na zdjęciu. I zaryzykowałam.
W środku były całkiem dobrze rozwinięte korzenie, z których wyrastał pęd. Są już w doniczce.
Dwa dni temu wsiałam werbenę, boję się czy nie za późno.
Jeszcze przed wyjazdem miałam zaplanowany wyjazd na działkę w tą sobotę. Ale nawet gdybym była zdrowa, to by nie wypaliło, zapowiadają zimno. Dzisiaj rozmawiałam z synem, a u nich 22 stopnie, tylko pozazdrościć.
Taka rabata mi się marzy. Danusiu pomożesz w rozszyfrowaniu co tam jest?
Centranthus ruber - ostrogowiec kwiaty czerwone i białe, kocimiętka (Nepeta) , szałwia omszona (Salvia nemorosa), ostnica (Stipa tenuissima) i werbena patagońska (Verbena bonariensis). I to wszystko - jakaś agawa, ale to nie do naszego klimatu. Z lewej te kropki to santolina - u nas nie zimuje. Żółte punkciki to Phlomis - żeleźniak.
W końcu podjazd jest gotowy i bukszpany ze starego domu przeprowadzają się, rok wcześniej niż gospodarze. Na razie zajęły miejsce, w którym bedą rosły bambusy, gdyż w miejscu dedykowanym dla nich jest jedna wielka dziura...
Przedłuża się wykończenie wnętrza domu, które wykańcza nas..... Jednak ciepliwie czekamy na moment kiedy wprowadzimy się do naszego domu. Na tym etapie priorytetem jest architektura wnętrza , ogród musi cierpliwie poczekać na swój czas.
Powstają tarasy zewnętrzne, wyrównujemy w końcu teren, wykonujemy obrzeża z kostki granitowej.
W "międzyczasie" koparka wjeżdża w stożek bukszpanowy hodowany przeze mnie od 3 lat a bukszpany żadko podlewane latem i w fatalnym podłożu tracą swój urok.
Marzenko oglądaliśmy z mężem Twój wątek od początku i mąż zauważył (ja nie - ale on to meliorant), że drzewo (wiśnia czy co tam jest) jest posadzona na lub obok dreny. Korzenie drzewa zarosną drenę i nie będzie pełniła swojej funkcji. Pomyśl o tym.