Już trzeci dzień wychodzę z domu tylko w sprawach nie cierpiących zwłoki z powodu przeziębienia,które mnie dopadło
Ale chęć kontaktu z naturą i grzebania w ziemi trzeba jakoś zaspokoić

Koleuski powędrowały więc do doniczek (nie wiem, czy nie za gęsto?)
z zasuszonego zatrwianu porobiłam ozdoby w mieszkaniu
Jeszcze kalanchoe czekają na nowe doniczki (ale trzeba zrobić wyprawę do sklepu po ziemię i nowe osłonki ....