Złośliwe, ale trafne Dla niewtajemniczonych - pytanie dotyczy altany, która zanim dostała podłogę, była chętnie traktowana (głównie przez mojego eMa) jako zadaszone miejsce składowania przydasi, które winny być pod ręką Choć przyznaję, że czasem i ja kosiarkę tam zostawiałam
Otóż oświadczam, Kąśliwcze, że obecnie dokładamy starań, aby był to rzeczywiście kącik wypoczynkowy. Stoi tam przejściowo jeden mebelek, co do którego mam wątpliwości, czy pasuje (bo mocno niealtanowy jest), ale to dlatego, że szafa metalowa niegotowa jeszcze. Wieczorem pokażę, to ocenisz. Najwyżej obśmiejesz.
Dbam o Pashminki bardzo. Odwdzięczają się. Mam tylko problem, kiedy obcinać im przekwitłe kwiatostany, bo same nie opadają.
Cieszę się, że roślinka ode mnie zdrowo rośnie i cieszy
Też strasznie żałuję, że kwitną zbyt krótko. A że je kocham - widać chyba po ilości i to nie tylko tej "zastanej" - dosadziłam siedem majówek.
Też najbardziej lubię bordowe.
Ta lawenda tak ma? To jednak chyba poszukam jej nowego domu. Tak nieporządnie wygląda.
W zasadzie tak, choć ja nie mam tarasu To mebelki w altanie ogrodowej. Dorobiłam się w niej wreszcie podłogi. Miło mi, że Ci się podoba. To oryginały z PRL.
Układ rabat niejako wymuszony - istniejącymi od ponad 30 lat drzewami.
Trafne spostrzeżenie w temacie lawendy - dwie uciekają do słońca i są bardzo i na stałe położone. Pozostałe położyły ostatnie deszcze dopiero.Czyli może eksmisję odłożę
Dziękuję Kocham je i strasznie żałuje, że tylko w maju kwitną.
Kupiłam sobie ostatnio białą piwonię shirley temple a co!
te ciemnie są boskie - te bordowe prawie. Piękne na chelsea były.
Iwonko, musiałam się sporo cofnąć, żeby konkurencję poznać Gratuluję nagrody
Ależ u Ciebie pięknie! Umbry pasują idealnie.
Jeśli nie chcesz cisów to może po prostu zamień zebrinusy na gracki? O wiele szybciej - moim zdaniem - startują.
Piwonie rozdaję, czasem wbrew woli obdarowywanego Ale mam już pomysł jak część ich zagospodarować u siebie. Rozplenice przykryły liście kamasji, a liście czosnków to już zupełnie uschły.
Fajnie, że u większości z nas nareszcie popadało. U mnie solidnie podlało. Też nie zdążyłam ostrzyc wszystkich czuprynek.
Dla Ciebie Iwonko różyczka i jeszcze raz jeżówki.
Jeszcze raz Pashminy. Ta lawenda mnie wkurza, dostaje czerwoną kartkę i schodzi z boiska..
A siostrzyczki tej lawendy same sobie poszły z ogrodu. Nie przeżyły zimy. Czego żałuję, bo choć kwitną bardzo marnie, to są szalenie dekoracyjne, takie srebrne kule, nawet w zimie. Może ją rozmnożę. Została sierotka.
A to Pan Cynamonowy. Zmężniał nieco. I Pan Buczek, którego próbuję formować w chmurki.
Uwielbiam jeżówki. Te są lekko zielonkaw, limonkowe. Z własnego siewu, ktoś może pamięta, że mi mix wyszedł, rozdzielałam w ubiegłym rokuręcznie każdą kępkę w fazie kwitnienia, usuwając różowe.
Jolanko, to był taki nieudolny żarcik prowadzącego
Zmotywowałaś mnie tą ujmującą prośbą o "cosik" i choć światło było kiepskie (ledwo przestało padać), to pstryknęłam. Wprawdzie sporo zdjęć nie wyszło, ale cosik pokażę
Nie komentujemy chwastów, poczochranych kulek (nie zdążyłam wszystkich ostrzyc) i kiepskiego trawnika.
Zaczynamy od rabaty kamasjowo-czosnkowej, która obecnie jest rozplenicowo-czosnkowa.