Dziękmy, Dorotko, tak jakoś nam się zbiegło po przekątnej.
Wiosna u mnie zimna, w dzien niby ma być powyżej zera, ale noc, zaledwie dwa stopnie. Pimidor musi jeszcze czekać w domu, nie mam jak go odkrywać i zakrywać.
W ogrodzie jestem przypadkowo.
Ale i tak jakoś radzę. Wyznaczam sobie priorytety i już.
A co wyjdzie z takiej urywanej pogodzie pracy, zobaczymy w czerwcu.
Pozdrawiam i ciepełka życzę.