Wiejski ogród Magdy
18:44, 14 maj 2025
W końcu nie wytrzymałam.
Już wczoraj nosiłam się z myślą, żeby zastosować tabletki na karczowniki polecane przez Lidkę.
Bo - zżarły mi jałowiec i jedną z ostróżek, którą dopiero co posadziłam w doniczce (!). Nie zrobiłam tego tylko dlatego, że śpieszyłam się na busa powrotnego.
Dzisiaj zamierzałam posadzić od nowa miskanty zebrinus, które rosły przy pergoli z różami Eden Rose, a które to też zostały wcześniej zjedzone. Przygotowałam specjalne osłonki ze stalowej siatki, które miały tym razem ochronić miskantom korzenie. Wykopałam dołek. W dołku po chwili zaczęła osypywać się ziemia. Po dłuższej chwili spotkałam Pana (lub Panią) karczownika we własnej osobie. Nawet zajrzałam mu w zęby. Żółte były. Wstrząśnięta tym wydarzeniem szybko zrobiłam mu zdjęcie, żeby uwiecznić tę chwilę i pobiegłam po magiczne tabsy. Ogółem zastosowałam je w pięciu norach w różnych częściach ogrodu, a potem się zmyłam.
Już wczoraj nosiłam się z myślą, żeby zastosować tabletki na karczowniki polecane przez Lidkę.
Bo - zżarły mi jałowiec i jedną z ostróżek, którą dopiero co posadziłam w doniczce (!). Nie zrobiłam tego tylko dlatego, że śpieszyłam się na busa powrotnego.
Dzisiaj zamierzałam posadzić od nowa miskanty zebrinus, które rosły przy pergoli z różami Eden Rose, a które to też zostały wcześniej zjedzone. Przygotowałam specjalne osłonki ze stalowej siatki, które miały tym razem ochronić miskantom korzenie. Wykopałam dołek. W dołku po chwili zaczęła osypywać się ziemia. Po dłuższej chwili spotkałam Pana (lub Panią) karczownika we własnej osobie. Nawet zajrzałam mu w zęby. Żółte były. Wstrząśnięta tym wydarzeniem szybko zrobiłam mu zdjęcie, żeby uwiecznić tę chwilę i pobiegłam po magiczne tabsy. Ogółem zastosowałam je w pięciu norach w różnych częściach ogrodu, a potem się zmyłam.