Dziękuję, my przeszliśmy tego wirusa jak mocną grypę, oby tylko pamiątek po sobie nie zostawił. Słyszymy, że i po szczepieniu też ludzie chorują, tylko lżej. Po przechorowaniu też trzeba uważać bo po kilku miesiącach znów można zachorować.
Z zakupami ogrodniczymi to ja nigdy umiaru nie miałam i tym razem też przesadziłam z ilością róż. Moja pazerność na rośliny nie ma granic, nawet mąż już nic na to nie mówi.
Kiedyś to u mnie było żółto od żonkili, na raz kwitło ponad 1000, ale nie przesadzane wyrodziły się. W ubiegłym roku mąż mi trochę wykopał to przesadziłam w inne miejsce, ale cebule były bardzo głęboko. Za rok powinno już sporo zakwitnąć.
Róż żółto cherbacianych też mam kilka i bardzo je lubię. Ja chyba wszystkie kwiatki lubię
U mnie z kondycją cienko od 4 lat, ale zawsze powtarzam oby gorzej nie było.
Daję radę obrabiać swój ogród, powoli, nie tak jak kiedyś. Przestawiam się na ogród różany, może będzie trochę lżej. Oczywiście z bylin na razie nie rezygnuję, ale jak coś wypadnie nie będę rozpaczać.
Na ostatnim zdjęciu w tle widać poprzewracane słoiczki, czyli u mnie systematyczne dokarmianie nornic różowymi granulkami trwa. mam nadzieję, że nie doboiorą się do moich cebulowych roślin.
Basiu celowo posadzony, świetnie się spisuje.
On jest inny niż ten zwykły, ja go lubię bardzo, ale każdy nie musi.
W tych donicach mam hortensje, w jednej anabelki w drugiej mix bukietowych, bo pomieszałam patyki.
To się cieszę wiem że ci trudno bo daleko ale przecież każdy ma swój rytm wyjazdów i fajnie że sami swoi na działeczkach no masz rację haa u mnie na widoku i to też mnie przyśpiesza ale i z domu już chce wyjść i ten przywilej że nie muszę wybierać się w drogę to duży plus tak to inaczej się żyje jak możesz nawet z okna zobaczyć swoje widoki Dlatego wiem że jak tobie zdrowie i pogoda dopisuje to nie odpuścisz i zamieszkasz z kwiatkami na weekendy
Buziaki
Wymyśliłam sobie, że nie będę kupować bratków tylko posadzę wczesnowiosenne rośliny na lamówkę przy trawniku. Jesienią już wsadziłam tam sporo cebulek. stokrotek czerwonych i pierwiosnków. Teraz próbuję przenosić tam przebiśniegi i puszkinie. Zauważyłam też, że pasowały by mi tam wysokie ciemierniki na tło, a mam kilkanaście siewek i 2 spore kępy, które po kwitnieniu przeniosę właśnie tam.
Ja mocno suplementuje organizm w ciągłości, bo leki które biorę na sprawy onkologiczne mocno wyjaławiają mój organizm. Włosy mam słabe i ciągle mi wypadają garściami. Pomagam im robiąc wcierki, które robię z przechłodzonego ponad trzy letniego aloesa i oleju lnianego. Co trzecie mycie zmieniam odżywianie włosów. Czasem jest to płukanka z wysuszonych majowych pokrzyw, którą pod ręcznikiem trzymam na włosach 15 min i dopiero suszę włosy. Innym razem jest to kupna odżywka ze skrzypu.
Mam już jednego Alhymista w ogrodzie od 3 lat. Zapewniam, że wcale u mnie tak się nie buja, ale ja mam piach więc moje rośliny nie mają lekko. Czy wzięłaś to pod uwagę, że on nie powtarza kwitnienia?