I to jest właśnie to, co chciałam napisać. Trójkąt mi się nadal nie podoba. Za rabatą pod ścianą też do końca nie optuję.
Można zrobić ładnie, tylko po co, skoro można zrobić pięknie?
Grupo-Agnieszko - ogólnie masz rację. Tylko że do tego kącika raczej wycieczki szkolne przyjeżdżać raczej nie będą
W sąsiedniej wsi też zrobili tego typu kącik - jest ciekawszy nawet. Kiedyś obfocę.
)))))))) Martek, no sto razy już pisałam, że też tego nie rozumiem
Uśmiałam się w duchu
Oj skromne to były środki, skromne... zwłaszcza jak patrzę na te malusiutkie roślinki
No, chyba nie w duchu, bo do mnie doleciało I doleci do każdego, kto tu zajrzy.
Skromne środki, bo gmina uboga. Mnie nie śmieszą małe roślinki, mnie raczej irytuje, że wydano je bezmyślnie - bo tu nikt nie będzie zaglądał. Mała kwota, ale można było ją spożytkować lepiej. Już lokalizacja przy Jeziorze byłaby lepszą. Tam jednak ktoś w lecie bywa.
Chyba trzeba ci wątek rozpędzić, bo tempo jak trzykółka dziecięca
Zdrowia życzę!
A nie trzeba. Wcale. Przedkładam jakość nad ilość.
Za życzenie dziękuję.
Bardzo przepraszam (zwłaszcza Kasieńkę, bo to jej wątek), że jestem upierdliwa... ale podobny punkt widzenia reprezentuje mój teść, który w przypływie impulsu, emocji, fanaberii (i któż wie czego jeszcze) sadząc na działce 7-8m szerokości(!!!!!) przytachane z lasu pospolite świerki, lub takowąż sosnę, pięć klonów jesionolistnych (posadzonych na 3m kwadratowych) na wszystko ma odpowiedź "to najwyżej się wytnie". Albo co gorsza mówi "po mojej śmierci to już nie będzie mój problem" Możecie uznać mnie za nawiedzoną, ale dla mnie to też kwestia odpowiedzialności za podejmowane decyzje. To odpowiedzialność za czyjeś lub czegoś, życie. Dla mnie to to samo jak pozbycie się psa, bo nie spełnił naszych oczekiwań, albo wyrzucenie z domu ciężarnej córki, bo zawiodła nasze nadzieje..no dobra, zapędziłam się...
Tess, bardzo cię przepraszam za ten wywód, ale taki jest mój punkt widzenia.
Rzeczywiście zapędziłaś się.
Tylko że jeśli zdawałaś sobie z tego sprawę, to można było/należało/wypadało (do wyboru) skorzystać z opcji edytuj.
Resztę, co mi się nasuwa pod palce, pominę milczeniem, bo w Kasi wątku jesteśmy.
Eeee....Tess, nic nie rozumiem.... Coś mi się myślą te długości z szerokościami
że tak?
To wygląda całkiem dobrze.
Tu na planie zaznaczona jest rabatka pod ścianą domu, pod oknami. Radzę ci Nieszka to przemysleć, bo moim zdaniem przytulniej będzie tam z jakąś rabatą, a nie z kostką pod samą ścianę.
Sorki, że dopiero teraz zajrzałam, ale nie jestem w stanie nadąrzyć za forum, czasami jak by z karabinu maszynowego ktoś wystrzeliwywał aktywne wątki
Mama do dziś z dumą podkreśla, że ziemia, którą Rodzice kupili, to najlepsza ziemia w całej wsi. Może rzeczywiście tak jest, bo dawniej, w dość nieodległych czasach, Bug często wylewał i wylewając, użyźniał glebę.
Ale mnie urzeka nie klasa gleby (dość marna jednak), lecz widok, jaki się za granicą działki roztacza.
Śmiem twierdzić, że to jest najpiękniejszy widok na nadbużańskie łąki w całej wsi!
Uwielbiam wyjść wczesnym rankiem z kubkiem kawy i patrzeć na rozlewisko i łąki nadbużańskie.
Taki widok zobaczyłam bardzo wczesnym rankiem w minioną sobotę:
Tak wyglądały łąki nadbużańskie w czasie ubiegłego bardzo deszczowego lata:
(...)Nie widzę takiego powodu. Korzeń świerka jest palowy, więc i tak nikt go do końca nie usunie. Ponadto świerk (i sosna) nie wypuszcza z pnia odrostów, a po kilku latach sam się w glebie rozłoży.
Wiem to, bo tak właśnie było z resztkami pni usuniętych sosen i świerków.(...)
Kilka ciekawostek o świerku
"Wyróżnia się wyjątkowo płytkim i rozległym systemem korzeniowym (tzw. system talerzowy), wskutek czego jest podatny na wywroty (wiatrowały).
Świerk ma większe wymagania glebowe, aniżeli sosna. Lepiej rośnie na glebach gliniasto-piaszczystych i piaszczysto-gliniastych. Preferuje luźne, świeże, wilgotne gleby gliniaste. Wymaga większej wilgotności gleby i powietrza. Wrażliwy na przymrozki. Mało odporny na działanie wiatru, ze względu na płytko rozwijający się system korzeniowy oraz gęstą koronę, najczęściej o dużej średnicy, która zwiększa możliwość wywrotów. Niebezpieczeństwo to wzrasta szczególnie przy nagłym odsłonięciu drzewostanu lub jego szybkim i silnym przerzedzeniu. Świerk dobrze znosi ocienienie – jest gatunkiem cienioznośnym." (Wikipedia)
"Korzenie: Charakterystyczne o tyle, że rozpościerają się bardzo płytko w glebie. W 140-letnim drzewostanie świerkowym strefa korzeniowa sięga zwykle zaledwie 30 cm głębokości."(serwis botaniczny) znalazłam też info gdzie indziej, że głębokość to 40cm.
Dlatego też odradza się sadzenie go na rabatach wrzosowiskowych i w sąsiedztwie roslin o płytkim systemie korzeniowym, np. rododendrony.
Tess, jesli sadziłaś 200 iglaków to domniemywam, że ogród niemały i karpy nie stanowią ani problemu estetycznego, ani nasadzeniowego. Ale w małym ogrodzie... to już niemały problem.
Bardzo przepraszam (zwłaszcza Kasieńkę, bo to jej wątek), że jestem upierdliwa... ale podobny punkt widzenia reprezentuje mój teść, który w przypływie impulsu, emocji, fanaberii (i któż wie czego jeszcze) sadząc na działce 7-8m szerokości(!!!!!) przytachane z lasu pospolite świerki, lub takowąż sosnę, pięć klonów jesionolistnych (posadzonych na 3m kwadratowych) na wszystko ma odpowiedź "to najwyżej się wytnie". Albo co gorsza mówi "po mojej śmierci to już nie będzie mój problem" Możecie uznać mnie za nawiedzoną, ale dla mnie to też kwestia odpowiedzialności za podejmowane decyzje. To odpowiedzialność za czyjeś lub czegoś, życie. Dla mnie to to samo jak pozbycie się psa, bo nie spełnił naszych oczekiwań, albo wyrzucenie z domu ciężarnej córki, bo zawiodła nasze nadzieje..no dobra, zapędziłam się...
Tess, bardzo cię przepraszam za ten wywód, ale taki jest mój punkt widzenia.
Gosiu, sprawdzę jutro w pracy w Lexie, od kiedy te przepisy obowiązują.
Choć to może nie mieć teraz już żadnego znaczenia. Ale więcej nie napiszę, bo muszę kilka rzeczy sprawdzić.
Wiem jaka to gmina. Nawet wniosek o wycinkę znalazłam na ich stronie. Sprawdzę jutro co się da (jak nie zapomnę).
Kasiu, wybacz, że się tak szarogęszę pod Twoją nieobecność
Tesiskam
W mojej wsi, do której prawie nikt nie zagląda oprócz jej rdzennych mieszkańców (a w lecie mieszkańców okolicznych wiosek przyjeżdżających nad Jezioro zażyć kąpieli słonecznych i wodnych) w 2011 roku, w ramach programu finansowanego ze środków unijnych wybudowano Kącik Przyrodniczo-Edukacyjny.
Więc miejsce - bez sensu. Ale sam kącik - całkiem edukacyjny przyrodniczo jest
Zdjęcia z końca listopada, dlatego takie bure wszystko wokół.
Gosia, naprawdę? A działka na osobę fizyczną kupiona?
I kiedy była ta wycinka?
Bo ja cytuję obecne przepisy. Wiem, że obowiązują już na pewno co najmniej dwa lata, bo wówczas ode mnie opłaty nie pobrano. I obowiązują dziś, bo nie dalej, jak w ub. tygodniu dzwoniłam do mojej dzielnicy w sprawie uzyskania zgody na wycięcie modrzewia.
A jak ustalają wiek - nie wiem. To pewnie wycinający musi udowodnić, że drzewo ma nie więcej
Nieszko - jeśli przez "w miejscu" rozumieć, że dokładnie w tym samym - to nie. Bo tam jest pień. Ale tuż obok, jakieś 20-30 cm, może trochę więcej, może mniej od pnia - można. Piszę oczywiście o świerku, bo inne drzewa, z korzeniami bardziej rozłożystymi, sprawiają jednak więcej problemów.
Gosiu, 10 lat się wzięło z ustawy Art. 83 ust. 6 pkt 4 ustawy o ochronie przyrody.
Pamiętasz, że obwód pnia coś znaczy, bo pewnie dawno temu ta grubość miała znaczenie.
Teraz do 10 lat można wyciąć każde drzewo w ogrodzie, bez względu na grubość pnia.
Natomiast grubość pnia ma znaczenie przy określaniu opłat za wycięcie drzewa. Zgodnie z art. 85.ust. 1 ustawy o ochronie przyrody opłatę za usunięcie drzew ustala się na podstawie stawki zależnej od obwodu pnia oraz rodzaju i gatunku drzewa. I te opaty są rzeczywiście duże, o ile są pobierane. Bo jak już ustaliliśmy, od osób fizycznych nie pobiera się.
my na naszej działce wycięliśmy kilka orzechów, bo mieliśmy małą plantację, choć były stosunkowo nieduże to potwornie zacieniały całą działkę... nie usuwaliśmy karp, bo to była katorżnicza robota, zostały, teraz nie ma po nich śladu, na pewno głęboko w ziemi są jeszcze korzenie, ale generalnie nie jest to bardzo uciążliwe w dalszych nasadzeniach, przy czym im większe drzewo tym większa karpa zostaje, coraz trudniej ją później usunąć, moim zdaniem na małej działce trzeba bardzo dobrze przemyśleć nasadzenia dużych drzew
Kasiu pozdrawiam ale się wywiązała u ciebie dyskusja
Tess, błagam cię, tylko mnie nie zlinczuj, ale muszę nawiązać do słowa "zamienisz serba". Problem serba rozpisałam wcześniej, ale zacytuję ku przypomnieniu...
Wrócę do tego serba. (...) Mam takie zboczenie, że myślę jak to będzie wyglądać za 10-20lat.
A będzie to wyglądać tak, że nad kulami z wiśni będzie górować pojedyńczy 10cio, 15sto metrowy iglak. Dodam, samotny iglak. No dobrze, można powiedzieć "będzie strzyżony". Tylko jak długo dasz radę go strzyc bez specjalistycznego sprzętu? Bez, dajmy na to - wysięgnika. Latka też lecą... nie tylko drzewom... Jeśli zetniesz mu "czub" to sens serba w tej rabacie zatraci się zupełnie. I będziesz go chciała wyciąć. Samo wycięcie drzewa (pomijam przeskoczenie urzędowych procedur) to nie tylko piła i już. Największy problem zostaje z karpą-korzeniem... a to już nie takie proste i nie zabawne
Tess, wnioskuję, ze jeszcze nie "zamieniałaś" lub nie wykopywałaś żadnego wyrośnietego drzewa
Ja tak. I to nie raz. Miałam okazję też być przy wykopywaniu korzeni kilkunasto- i kilkudziesięcioletnich drzew. I uwierz mi, to na prawdę jest heroiczna robota nawet z cięęęężkim sprzętem. A jeszcze takie wykopywanie w ogrodzie z roslinami po bokach... niewykonalne by nie rozorać wszystkiego w promieniu kilku, kilkunastu metrów (optymistyczny wariant).
Duże drzewa mają zazwyczaj tak duże korzenie jak samo drzewo na górze. Jest jeszcze problem z ustawą... Aby zlikwidować drzewo powyżej 10 lat musisz mieć zgodę z gminy, zapłacić za kubiki (drewno pozyskane...sic!). Wcale tej zgody możesz nie uzyskać! A zazwyczaj jak sama wytniesz bez zgody to już "jakaś dobra, bezinteresowna dusza" zadba o poinformowanie odpowiednich władz. Kary są olbrzymie!
Ależ Toszko, skąd przypuszczenie, że jestem w stanie kogokolwiek za cokolwiek zlinczować?
Zapewniam Cię, że czytałam wszystko, co zostało napisane w dyskusji nad być albo nie być serba, w tym także to, co przytoczyłaś.
A teraz do meritum: wycięłam w swoim życiu ponad 200 drzew, sosen i świerków (zwykłych, nie serbów). Tym, co już łapią się za głowę w trosce o ochronę przyrody, bo od razu wyjaśniam, że wcześniej wsadziłam ponad tych 2000 drzew. Mam własny mały lasek.
Podkreślam - wycięłam, nie wykopywałam, bo karp nie usuwałam.
Nie widzę takiego powodu. Korzeń świerka jest palowy, więc i tak nikt go do końca nie usunie. Ponadto świerk (i sosna) nie wypuszcza z pnia odrostów, a po kilku latach sam się w glebie rozłoży.
Wiem to, bo tak właśnie było z resztkami pni usuniętych sosen i świerków.
Co do procedur urzędniczych - faktycznie, trzeba występować o zgodę na wycięcie drzewa, jeżeli ma więcej, niż 10 lat. Ale procedura jest prosta, a urzędnicy wcale nie są tacy źli
Wiem z autopsji, że wolą wyrazić zgodę i mieć spokój.
Bo jeśli nie wyrażą zgody to istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że:
wnioskodawca i tak to drzewo wytnie,
sąsiad lub ktoś inny go podkabluje,
wówczas procedura urzędnicza jest długa i uciążliwa (także dla urzędnika) - a urzędnik tego nie lubi
Proszę ewentualnych urzędników o wyrozumiałość - absolutnie im nie dokuczam. W każdym razie nie było to moim zamiarem. Opłat za wycięcie drzew od osób fizycznych, nie prowadzących na terenie nieruchomości na której rośnie owo drzewo, nie pobiera się.
art. 86 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie przyrody stanowi, że: Nie pobiera się opłat za usunięcie drzew:
2) na których usunięcie osoba fizyczna uzyskała zezwolenie na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej.
Pozdrawiam wszystkich, którzy dotrwali w czytaniu tej epistoły do tego momentu
Kraania zaczynam się zastanawiać bardziej nad taką opcją. Taka rabatka pod samym domem mogłaby fajnie wyglądać. I nie byłoby tak kanciasto jak z tym trójkątem Ewa, oby to nie były tylko zmiany na zdjęciach i żeby M. się przekonał o ich konieczności Tess, o donicach przy ścieżkach to nie myślałam w sumie...
A trójkąt nie będzie z trawnika. Tam rabatka będzie Z kulek bukszpanowych i trawek. Wydaje mi się że by złagodziły ostry kształt trójkąta...