Jest nowa naczepa - szara. Pasuje do polskiego nieba.
Ubiegłego roku nie oceniam jako ciężkiego dla ogrodu. Tak, padły szybko pomidory w gruncie i bukszpany od deszczu ale wreszcie ogród dostał normalną dawkę wody, jak za dawnych czasów. U mnie nie było jej za dużo. Ładnie się wchłaniała, wsiąkała na rabatach. Raz na trawniku miałam wrażenie dziwnej miękkości podczas chodzenia - chlup, chlup. Ale wielkie drzewa są nieocenione w całym tym ogrodowym zegarze. Bardzo ładnie pobierały wodę.
Ostatki, czas na ogrodowe wspomnieniowe ostatki - wrzesień.
Te miskanty mają sporo cienia? Czy tylko na zdjęciu się tak wydaje?
Chcę posadzić pod wysokimi sosnami, w takim rozproszonym cieniu i jestem ciekawa czy sobie poradzą.
No i te Twoje szyszunie. Świetny pomysł, mój ulubiony kolor, fajne wykonanie
Przejrzałam zdjęcia z 2017 roku i u nas śniegu mniej niż w tym. Niby nie daleko a jednak różnice w opadach są.
Przy okazji takie zdjęcie znalazłam ze stycznia 2017 i z dziś do porównania. Drzewka podrosły tylko rabata przed nimi opornie powstaje. Ech Tar, do twoich, porównywanej mi daleko.
Ala, te twoje kotki, to takie modelowe. Moja na razie mało oknem zainteresowana
Ale Leoś non stop wisi na oknie, tak chce do Miłki, na razie się bojam, ale w końcu trzeba będzie. Niech się ona najpierw zadomowi.
Kochana, jak fajnie cię zobaczyć.
No śniegu to wam dowaliło, ale już mimo to słonko wyżej i wiosna nastanie. Ale w altance super, jest gdzie się schronić