reszta chodzi na dpacerki na zewnątrz
Pa’s Pride ładniutki. Mam nadzieję, że będzie też smaczny i znajdę jednego Micro do stałego wysiewu
A reszta już mogłaby iść do szklarni, a na majówkę zapowiadają u mnie 0 stopni. Stwierdzam, że trzeba siać jeszcze później, jeśli nie chce się dogrzewać szklarni.
Dzisiaj kolejny dzień rycia, dla odmiany w słońcu gorąco tak, że udaru można dostać.
I teraz uwaga - mam nadzieję, że Lidka zawału nie dostanie . Rozchodnik, posadzona cała ogromna kępa doczekała się docelowej miejscówki i została rozparcelowana na całe pole sadzonek. Trochę zmęczone na razie po tym podziale, ale nie poddam się bez walki i wierzę, że dadzą radę. Niestety chyba trochę zalałam trawę, bo też ja podzieliłam na tysiąc sadzonek, lałam żeby nie padły i widzę, że chyba przesadziłam. Oby jednak nie.
Niedawno wróciłam z Zielonego Rynku. Na szczęście u sprzedawców było jeszcze dużo floksów szydlastych, choć widać wyraźnie, że te ich podpędzone sadzonki już zaczynają przekwitać. Tym razem kupiłam floksy o drobniejszych kwiatach, bardziej w kolorze magenta niż różowym.
Kupiłam też żółte bratki na leśną, licząc na to, że się tam rozsieją. Coś mnie wzięło na żółty, a co. Ładnie rozjaśnią ten cienisty zakątek.
Zazdroszczę okolicy, po prostu coś wspaniałego.
W lesie byłam tak dawno, że już nawet nie pamiętam kiedy. Chyba z siedem lat temu w Bieszczadach, w okolicy Rabe.
Ciekawe, jak tam teraz jest wiosną...
Niezawodnie zakwitł Iris bucharica. Mam jeszcze I.magnifica, kwitł kilka razy, pora go chyba przesadzić. Włochate parasolki też już ponad poziomem gruntu.
Kiedyś nabyłam takiego kopytnika, Asarum canadense, myślę, że to mistrz nad mistrze w zadarnianiu, ma śliczne liście, no i kwitnie, kwiaty raczej dla amatorów, ale ciekawe
Zakwitły świdośliwy Cieszę się, ale te niby lamarckie nie mają miedzianych listków przed kwiatami. A tylko dlatego ich szukałam i zanim posadziłam te dwie, nabyłam sześć. Żadna nie ma miedzianych listków. Trudno
Kwiaty japońskiej magnolii trąciły przymrozki, kwiaty 'Powder Puff' tego oszczędziły. Każdego roku robiłam jej fotki na tle obłędnie kwitnących magnolii u sąsiada, pech chciał, że akurat wczoraj u niego też zmroziło. I z pożyczaniem widoków-kicha.
Wiśnię mam jedną- Amanogawę. Zastąpiła śliwę wiśniową, która padła. Świdośliwy gorąco polecam. Mam ich pięć. Są bezobsługowe. Pierwsze budzą się po zimie, są odporne na choroby, susze, przymrozki.
Amanogawę widać po prawej stronie cisa, a świdośliwę po lewej.
Życiorys każdego człowieka to gotowy materiał na dobrą powieść lub serial. Potrzeba jedynie dobrego pisarza lub scenarzysty, aby go umiejętnie przedstawić.
Wyprodukowanie 3000 tysięcy stron zajęło dziesięć lat. Za kolejne dziesięć mogę mieć już problemy z ogarnianiem świata. Robię, co mogę, aby dobra forma intelektualna i fizyczna towarzyszyła mi jak najdłużej. Czasem się czuję jak ogrodowiskowy Matuzalem. Z osób, które spotkałam na początku aktywności na forum ostała się jedynie Sylwia.
Lilaki węgierskie nie kwitną tak obficie jak te zwykłe. Ich kwiatostany są mniejsze i mają drobniejsze kwiaty, ale mają tę przewagę, że urokliwie przebarwiają się jesienią. U mnie to już potężne krzaki.
Tawuły kwitnące na biało bardzo lubię. Pachną intensywnie, mają cudowny fontannowy pokrój i niezłe jesienne przebarwienia. Pestka ma z nich wielometrowy żywopłot. Nie chorują, znoszą susze i praktycznie są bezobsługowe. Swoim pod koniec zimy wycinam u podstawy 2-3 najstarsze gałęzie.