na koniec tkanina obiciowa
na koniec owijanie drutem miedzianym i tym sposobem mamy dwa taborety gotowe
Są identyczne tylko wcześniejszy owinięty folią bąbelkową żeby się nie brudził na razie.
Myślałam jeszcze nad poziomymi listewkami pod gwoździe, ale wygrała praktyczność będzie łatwiej czyścić jak się Emowi coś pochlapie, a zdarza się to dość często tylko sprzątam potem ja, nie On.
Drugi taboret doczekał się tapicerowania....rok prawie czekał odłogiem
najpierw filc, potem gąbka
Teraz już się same nie otwierają
pod zlewem też listwa zamontowana
drzwiczki dostają kute elementy
Ukłony w kierunku Kordinki, która mi pomogła ponownie sklep namierzyć.
Gołoledż gdzieś się ukryła. Została widocznie tylko na jeziorze Jamno. Nawet grubość lodu pozwoliła na rozegranie bojerowych zawodów. Mróz nie odpuszcza i jeszcze trwa, jak na razie do kolejnej środy. A u Was?
Opady śniegowe widziałam, ale to już było 2 tygodnie temu. A jak dzisiaj? Niestety, każdy sam musi dbać o swoje, i nawet nasze pobożne życzenia nic nie zmieniają. Ja od 2 miesięcy walczę ze swoja przypadłością, a ona jest mi znana. Tylko kiedyś, szybko dochodziłam do formy, a teraz już czwarty miesiąc kołaczę się z kąta w kąt, Słońce już zagląda w moje okno. I zimowy spleen powoli odchodzi w cień. Już za parę dni, za dni parę...Moja rekonwalescencja ogrodowa pomoże mi lepiej niż apteczne leki.
I tego Wam wszystkim życzę, Może od środy, może za tydzień? Ale nadzieja jest.
Tak samo było z rabatką na froncie - zostawiłam jej pasek trawy dookoła by nie dawać szmaty
Miesiąc później nie poznałam miejsca
Dałam szmatę (kawałek jest bez by oddychały byliny) i póki co jest spokój
Bardziej długiej ogrodniczki a nie wielkiej
Szmata to kontrowersyjny temat i ja jej zachwalać nie będę, bo wiem też o jej wadach. Podam fakty.
W październiku 2022 sadziłam tam ok 15 szmaragdów, przekopałam ziemię i obłożyłam skoszoną trawą.
W 2023 r. byliśmy tam tylko 1 raz w listopadzie, 90% tuj uschło po gorącym lecie, większość krzewów też, zostały 2-3 tuje na na froncie w fatalnym stanie, które wykopałam i zawiozłam Z powrotem do Krakowa by je podleczyć.
W czerwcu 2024 sadziłam całe pasy tui i cyprysików, dając tym razem na przód włókninę materiałową, jak flizelina, a na bok - taką plastykową
Wszystkie przeżyły lato, jesień i zimę.
W listopadzie 2025 - zwłaszcza cyprysiki i niektóre tuje (z tych żółtych) - wspaniale się rozrosły, szmaragdy różnie, jedne dużo wystrzeliły, inne stały w miejscu, ale wszystkie zdrowo wyglądały.
Maty obkładałam skoszoną trawą, co nie jest najlepszym pomysłem, bo nasiona z tych traw się wysiały w macie i ją poniszczyły (gdy je wyrywałam). Mam zamiar zmienić to na kore lub coś w tym rodzaju.
Przy studni miałam posadzone 3 jałowce stricta. Jeden był w macie, 2 z tyłu bez - nie wiem czy widać ale 2 z tyłu jak byłam w styczniu były do usunięcia bo uschły.
Podsumowując, gdybym była tam cały czas - nie stosowałabym maty, bo lubię pielenie i efekt łąki.
Ale jeszcze nie ma mnie tam na stałe i maty zapewniają przeżycie roślinom. Możliwe że za 2 lata i tak je wyrzucę, ale póki co, są mi potrzebne by iść do przodu.
Nie wiem na ile Ci to coś da. U mnie tuje i cyprysy jeszcze małe, w zeszłym roku podnosiłam ziemię wokół nich, pewnie jeszcze sporo czasu minie nim korzenie wyjdą na powierzchnie a wtedy myślę że matę zdejme i posieje np facelie bo jest fantastyczna.
Asia jedź z nami kiedyś jeździłam z Dziewczynami teraz jeżdżę z córką ale za chwilę się skończy bo ferii brak a będą sesje w zamian… więc chyba to ostatni raz???