Mama rok temu przekazywala dzialke rod mojej siostrze a ona nie ogrodkowa, chciala miec trawe i byla opcja albo zabieram albo na kompost. Wiec ile dalam rade wykopalam i zabralam. Ostatecznie zostala tam tylko od frontu i od tylu alejka z kwiatkami, o ktore Mama zabiegala.
Ja tej dzialki przejmowac nie chcialam, bez sensu jezdzic tyle kilometrow jak pod nosem mam las i taras. A siostra przynajmniej tez ma gdzie odpoczac po pracy. Zabralam mnostwo piwonii, troche ostrozek, kilka wiader cebulowych, hosty, sasanki, rozchodniki. Wiesz, takie drobiazgi, ktore zazwyczaj rosna na takich dzialkach. Bez odmiany, za to pewniaki pancerniaki
Cale wiosenne i letnie ubiegloroczne sadzenie to bylo rozparcelowanie wykopkow.
Oj to się narobiłaś jesienią, ja tak ratowałam żonkile z działki kupionej pod inwestycje firmowe, to był kiedyś ogród i żonkile różne i narcyzy wykopywałam, nie wiedząc co ratuję Warto było
Siostra może za jakiś czas załapie bakcyla ogrodowego
Ania, czytam, że dach kończysz. Z tego co rozumiem robisz na dachu zabezpieczenia w formie takich rozsianych wsporników. Ciekawa jestem Twojego zdania o nich, w sensie jak na żywo toto wygląda. Czy da się zamontować nie demolując dachu? Klasyczne płotki do mnie nie przemawiają, ale te wsporniki już tak, więc chętnie poczytam jak to oceniasz.
Nie koncze a naprawiam po zimie, gdzie snieg rozwalil mi plotki i wygiely sie jak guma, a dachowki popekały. Zmienilam na plotki rurkowe i dodatkowo stopowe. Prawie ich nie widac. A z rurkowymi estetycznie. Moze jutro zrobie jakas fotke dachu. Wszystko bylo robione na ulozonym dachu.