Zgadza sie, Irenko.
Tak jestem zadowolona, bo została mi do obsadzenia jeszcze tylko jedna rabata ogrodowa, cukinia, na parapecie, ogórki w kiełkowniku. Może w środę się uda.
Dzisiaj świeżo po deszczu, wszystko śmignie w zauważalny sposób.
Wczoraj przyniosłam do domu pędy kosodrzewiny. Cały słoik, zasypałam cukrem , Po dwóch dniach zaleję alkoholem. Będzie to moje lekarstwo na chrypki, przeziębienia i suche kaszle, Wszystkie koronowirusy już powinny mnie omijać.
Sosnowe pędy są popularniejsze w przepisach, ale ja sosny u siebie w ogrodzie nie mam. A kosówki mam trzy. Będzie więc nalewka na kosówce, po góralsku. Żałuję, że nie mam alkoholu włoskiego Sambuco, bo podobno z nim jest najlepsza. Żytnia z kłoskiem musi wystarczyć.
Na dodatek będzie pożytek dla rośliny. Zagęści się, bo pędy ucięłam nie na całej długości, a tak mniej więcej 2/3 pędu.
Bez za płotem u sąsiadki.