Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "Tess"

Zielony galimatias 23:30, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
O matko i córko
Znowu monitor oplułam. Litości
Kubusiowo 23:16, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
kaisog1 napisał(a)


Gosia, jak nazywa się ta hosta?


Niestety nie wiem. Wzięta od Teściów z ogrodu. Do małych nie należy... z pewnościa to jakaś stara odmiana....


Dzięki, Gosiu. Poszukam, bo bardzo mi się podoba.
Dla odmiany czas na zmiany... 23:01, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
Beata, co ja paczę?
Śliczny awatarek; ze śliczną, uśmięchniętą dziewczyną Po dole ani śladu

No ty torpeda jesteś normalnie

- zmień nazwę wątku - zrobione!

I żeby mi ten tytuł jakiś optymistyczny był, bo jak nie... - zrobione!

- naszkicuj jakiś plan działki - zrobione!

No, brawo!

No to już wiele ci nie zostało.

Link wrzuć w stopkę do wątku, bo trudno będzie Cię znaleźć



Gdzie Ty masz te 20 powojników? Pokazywałaś? Bo chyba nie dopatrzyłam.
Ogród nad Rozlewiskiem 22:41, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
I tak od odejścia Taty minęło 11 lat. W tym czasie na działce raz w roku, a czasem rzadziej, bywała Mama lub jej córka z dziećmi. My urlopy spędzaliśmy gdzie indziej, a weekendy wypełniały mi prace okołodomowe i ogródkowe, więc – nie bywaliśmy nad rozlewiskiem.

W lipcu 2010 r. pojechaliśmy na działkę. Z obowiązku. Od dwóch lat nikt tam nie był, trzeba było sprawdzić, czy wszystko w porządku w domku.

Zastaliśmy domek nienaruszony, ale ogród był w opłakanym stanie. Chwasty na podjeździe sięgały do ramion; trawa na trawniku wyrośnięta, skołtuniona i zżółkła; kwiaty ledwie widoczne wśród chwastów. Później okazało się, że te chwasty to głównie perz.

Rzuciłam się do „odgruzowywania” ogrodu, ale przez dwa dni niewiele udało się zrobić.
Ot, wyplewiłam trochę chwastów; skosiliśmy „z grubsza” coś, co dawniej było trawnikiem („z grubsza”, bo naszpikowany był górkami i dolinkami - efekt wieloletniej aktywności kreta i mrówek. Jedynie rabata różana była w nadzwyczaj dobrym stanie (zarośnięta chwastami na dole, ale róże piękne, wysokie i właśnie zakwitły).
Trochę podmoczone, bo przez kilka dni padał deszcz:


Nie mam pojęcia, jaka to odmiana, ale jest nie do zdarcia, skoro bez ingerencji i pomocy cżłowieka przeżyły w tak świetnej formie

Po powrocie do domu, zdając Mamie relację z tej wizyty nad rozlewiskiem, zrozumieliśmy, dlaczego Mama nie chce jeździć na działkę. Nie chciała zobaczyć tego, co zobaczyliśmy my – zapuszczonego, zaniedbanego ogrodu. Ale jednocześnie Mama jakby mimochodem powiedziała, że chciałaby zobaczyć działkę i łąki nadbużańskie, bo „może w przyszłym roku już nie da rady”.

Wspólnie z mężem uradziliśmy na szybko, że doprowadzimy ogród do stanu, „wyglądalności”, tj. takiego, żeby Mama mogła go zobaczyć i żeby nie musiała wstydzić się przed sąsiadami.
Tak, to w takich małych społecznościach jest ważne – „podwórko świadczy o właścicielu”. Zresztą - choć to nie był mój ogród, też trochę mi było głupio, że taki zaniedbany

Przez resztę lata bywaliśmy często w ogrodzie nad rozlewiskiem, który wówczas wcale nie przypominał ogrodu.
Wyrównaliśmy góry-i-doliny na trawniku; założyliśmy nowy trawnik w miejscu, gdzie kiedyś była rabata, a teraz panoszyły się chwasty wieloletnie, takie kłączowe (nie pamiętam, jak się nazywają). Wypryskałam przedtem chyba ze dwa litry roundapu z chwastoxem, żeby je zwalczyć. Założyłam nowe, niewielkie rabatki. Narobiliśmy się „po łokcie”.
Ale pod koniec lata mogliśmy już pokazać go Mamie.
Ogród nad Rozlewiskiem 22:27, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
Beata, cudny awatarek z cudną zadowoloną dziewczyną
Ty się nie naśmiewaj, żem psycholog. Doświadczenie życiowe mam już znaczne, i swoje wiem

Boćku, już, już zaraz ciąg dalszy, tylko dawno zdjęć nie dawałam.

Pokażę naszych sąsiadów, mieszkańców i gości rozlewiska

Łabądź ma gniazdo:



Czapla (raczej chyba wpada z wizytą, niż mieszka):




Gniazduje błotniak stawowy (ile ja się naszukałam w internecie i atlasie ptaków, żeby się dowiedzieć, co to jest):






Kubusiowo 21:47, 18 lip 2012


Dołączył: 14 lut 2011
Posty: 13108
Do góry
Tess napisał(a)

Gosia, jak nazywa się ta hosta?


Niestety nie wiem. Wzięta od Teściów z ogrodu. Do małych nie należy... z pewnościa to jakaś stara odmiana....
Mój mały raj na ziemi :) 19:38, 18 lip 2012


Dołączył: 05 paź 2011
Posty: 7991
Do góry
anula_wn napisał(a)
dziewczyny !
całkiem poważnie mówię teraz:

- tnę ją i nie nawożę ! zapominam o niej , bo jest w głębi rabaty.... co do poprzedniej właścicielki, to GabiK możesz mieć rację, bo zakopywała wszystko......

Tess, wiesz już o jaki film chodziło ?


Anula, jak wszystko zakopywala, to ja na Twoim miejscu juz bym zryla caly ogordek, bo moze tam gdzie jakie precjoza zakopane, albo przedwojenne zlote swinki

A Limka to pewnie tam tak rosnie, bo po pierwsze primo Anula zapewnia jej hustawke emocjonalna, raz kwik potem olewka, a po drugie secundo za plotem Danusia mieszka No i po trzecie tertio ma prysznice, jak w dobrym SPA
Kubusiowo 19:36, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
łał
Boćkowe perypetie ogrodkowe 19:34, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
Bogdzia napisał(a)
Jałowce wszędzie chorują. Danusia nie poleca ich sadzic. Świerkom tez choroby się zdarzają. Wytnij chore gałęzie niech sie choróbsko nie przenosi i mozesz podlac nawozem przeciw brązowieniu iglaków, może to wystarczy.


Dobry pomysł A może oprysk siarczanem magnezu? Tak czytałam gdzieś tutaj na forum, że brązowienie igieł u iglaków może być tego objawem.
Boćkowe perypetie ogrodkowe 19:07, 18 lip 2012


Dołączył: 05 paź 2011
Posty: 7991
Do góry
Konstancja30 napisał(a)


Bociek, ja z rewizytą, dziękuję za wizytę w moim ogrodzie

Ja chcę tej kocimiętki (czy cokolwiek to było)



Ewa, ze cwiczysz miesnie przepony A odglosy wydawane paszcza to dla zwiekszenia efektu spalania tkanki ozdobnej


........................ popłakałam się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Ja też



Ja nie mam zadnej kocimietki, ta pani przyszla w tym kozuchu i w nim wychodzi


teraz to się popłakałam !!!!!!!!!!)))))))))))))))))))))))))


Czesc Prezeska Vice Nie placz proszeeeeeeeeeeeee
Boćkowe perypetie ogrodkowe 19:04, 18 lip 2012


Dołączył: 06 maj 2012
Posty: 6260
Do góry
bociek napisał(a)

Bociek, ja z rewizytą, dziękuję za wizytę w moim ogrodzie

Ja chcę tej kocimiętki (czy cokolwiek to było)



Ewa, ze cwiczysz miesnie przepony A odglosy wydawane paszcza to dla zwiekszenia efektu spalania tkanki ozdobnej


........................ popłakałam się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Ja też



Ja nie mam zadnej kocimietki, ta pani przyszla w tym kozuchu i w nim wychodzi


teraz to się popłakałam !!!!!!!!!!)))))))))))))))))))))))))
Boćkowe perypetie ogrodkowe 18:52, 18 lip 2012


Dołączył: 05 paź 2011
Posty: 7991
Do góry
Tess napisał(a)
Bociek, ja z rewizytą, dziękuję za wizytę w moim ogrodzie

Ja chcę tej kocimiętki (czy cokolwiek to było)



Ewa, ze cwiczysz miesnie przepony A odglosy wydawane paszcza to dla zwiekszenia efektu spalania tkanki ozdobnej


........................ popłakałam się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Ja też



Ja nie mam zadnej kocimietki, ta pani przyszla w tym kozuchu i w nim wychodzi
Hosty przygarnę 18:01, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
Lecę do Twojego wątku, zobaczyć, co to mogłoby być

Faktycznie, zielonej nie widzę
Wiesz, może ja fotkę zrobię, żeby pokazać, bo może wyobrażasz ją sobie jakoś inaczej? Taka zwykła zielona, tylko kępa duża, to i liście duże

Ta na drugim planie, żurawki dopiero nabyte, nie do oddania (tak na wszelki wypadek nadmieniam)


Kubusiowo 17:24, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
kaisog1 napisał(a)




Gosia, jak nazywa się ta hosta?
Kubusiowo 17:21, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
No chyba na to weselicho, co to 28. jest. Tak coś zapamiętałam
Mój kawałek raju 16:39, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
Aniu, nie pamiętam, czy podziękowałam Ci za wizytę w moim ogrodzie (ta przypadłość ma swoją nazwę)
Na pewno byłam w Twoim ogrodzie nie raz, to pamiętam, bo zachwyciły mnie i hortensje (też je lubię) i jeżówki, które masz przepiękne
Pięknie u Ciebie wszystko rośnie.
No, a warzywa to mistrzostwo świata

Pozdrawiam serdecznie
Początki 16:18, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
Witaj, Malwes
Powiat warszawski zachodni mnie tu ściagnął To mój "rodzimy" powiat (no, wyprowadziłam się, kiedy powiatu warszawskiego zachodniego jeszcze nie było, był powiat pruszkowski )
Pewnie jesteś z tej innej części powiatu (sądząc po adresie szkółki o której tu czytałam),

Zwiedziłam Twój ogród (zdaje się, że pod nieobecność gospodarzy);
Pieknie masz Lawenda i szałwia przepiękne I tabatka z zawijaskiem rewelacyjna!
Bardzo podoba mi się Twoja huśtawka, przymierzałam się do niej, ale zanim się zdecydowałam, ktoś ją kupił
Bardzo lubię oglądać jak pobudowlane plackarnie zamieniły się w zielone ogrody


Pozdrawiam serdecznie
Mój mały raj na ziemi :) 16:05, 18 lip 2012


Dołączył: 07 maj 2012
Posty: 4059
Do góry
anula_wn napisał(a)
dziewczyny !
całkiem poważnie mówię teraz:

- tnę ją i nie nawożę ! zapominam o niej , bo jest w głębi rabaty.... co do poprzedniej właścicielki, to GabiK możesz mieć rację, bo zakopywała wszystko......

Tess, wiesz już o jaki film chodziło ?

Anusia,
musisz zdecydować - kwiczeć czy ignorować????

Może ja o mojej Limci też zapomnę.... ? Nie nawoziłam, bo nie kazano. Nie kwiczałam i nie dawałam mięsa i nie zapomniałam. Robię karygodne błędy!

Chodzę i oglądam każdy listek, który raczy wypuścić... Nieśmiało rozwija pąki, ale jest jeszcze malutka. Jak tylko przestanie w końcu siąpić popołudniu biegnę robić fotki!...
A teraz całkiem na poważnie teraz:

Twoja limetka jest absoultnie przecudowna!.. Piękniejsza jest tylko u Szefowej, ale to rozumie samo przez się

Ogród nad Rozlewiskiem 15:56, 18 lip 2012


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12484
Do góry
Witaj, Boćku w moim letnim ogrodzie Jeśli te krajobrazy sa bliskie twemu sercu, to pewnie rozumiesz, dlaczego - choć był czas, że tego nie chciałam - obecnie cieszę się, że tam własnie mam letni ogródek

Bogdziu, jak miło, że powróciłaś znów Mam nadzieję, że nadal będziesz tu zaglądać

cd.
...dom stanął w 1997 r...
.....Wczesną jesienią 1998 roku przeszedł na emeryturę. Bardzo się z tego cieszył. Nie zaprzestał całkowicie działalności zawodowej, ale mógł już więcej czasu poświęcać innym zajęciom. Snuł plany, że wiosną zagospodaruje nabrzeże rozlewiska, zrobi ławeczkę pod topolą...

....W pewną lutową sobotę 1999 roku odszedł do Lepszego Świata.

...Kiedy zabrakło Ojca, Mama coraz rzadziej bywała w siedlisku. Z biegiem czasu coraz rzadziej. Zapewne nie bez znaczenia wpływ na to miał jej stan zdrowia, który po odejściu Ojca znacznie się pogorszył.
Nie mogła już tak ciężko pracować, a przecież uprawianie ogródka to ciężka praca. Myślę też, że nie mogła pogodzić się z faktem, że już nie daje rady robić tego wszystkiego, co jeszcze niedawno nie sprawiało jej żadnej trudności. A każda kolejna wizyta nad rozlewiskiem uświadamiała jej to z coraz większą mocą.
Ogród stopniowo podupadał.
Zgłaszało się wielu chętnych do nabycia, wszak był to czas boomu na rynku nieruchomości. Mama zawsze odmawiała.
Kiedyś, kilka lat temu, Mama rzuciła delikatną „rybkę” (w rzucaniu „rybek” Mama jest mistrzynią że obcemu nie sprzeda, że gdyby któreś z dzieci chciało....

Nie chcieliśmy. No, w planach życiowych działka letniskowa nie mieściła się!

Z działką w zasadzie nic nas nie łączyło. Byliśmy tam od początku jej istnienia jedynie kilka razy. Fajnie było, owszem, okolica ładna Ale przecież tyle ciekawych i pięknych miejsc jest w Polsce i na świecie, których jeszcze nie odwiedziliśmy i nie zwiedziliśmy. Nie możemy i nie chcemy związać się z jednym miejscem! A właśnie wówczas cieszyliśmy się z „odzyskanej wolności” – kto ma podrośnięte dzieci, zrozumie. Latorośle podrosły na tyle, że wakacje spędzały na obozach, koloniach, a my mogliśmy w tym czasie oddawać się naszym dość nietypowym pasjom wakacyjnym.
Więc - nie, nie i nie! Za nic na świecie. Nigdy!
Zielony galimatias 14:16, 18 lip 2012


Dołączył: 08 cze 2011
Posty: 7829
Do góry
nooo Tess, to Ty jesteś w samym centrum historii

o wandaliźmie słyszałam w TV, no cóż.... może betonowy by przetrwał.....?
A co do dodoatkowych związków z Ogrodowiskiem to może ja czegoś nie wiem.... ostatnio jestem sporadycznie i mogłam nie doczytać
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies