Jesień u mnie jest ciężka, nie mam na nic czasu i ledwo zipię. Za to czas poświąteczny jest wytchnieniem

i jakoś zawsze moje myśli biegną do spraw ogrodowych. Wcześniej, właśnie zimą snułam plany ogrodowe na nowe kawałki rabat, obecnie już nie chcę nic dokładać, zmiany będą tylko w obrębie istniejących miejsc.
Narysowałam nowy plan sytuacyjny bo stary rysunek jest nieaktualny. Niestety płaski rysunek daje tylko ogólny pogląd, bo nie oddaje przestrzeni jaką tworzą rośliny.
Ciągle mam niedosyt drzew w ogrodzie, choć jak popatrzę na ilość czarnych punktów to wydaje się że sporo ich. Niedosyt dotyczy konkretnie: dęba błotnego, ambrowca kolumnowego i dereni kousa. Jeszcze tuje soliterowe bym dokupiła bo one najszybciej rosną i kilka krzewów. Bylin mam pod dostatkiem, traw również. Mam co dzielić, mam dużo różnych siewek. Niestety skarbonka na zakupy pusta i nic nie wskazuje, że się zapełni, więc narazie przyjmuję pozycję dbania o to co mam.
W zeszłym roku końcem lutego kwitły oczary

a początkiem marca zabrałam się za rewolucję drewutni i jej otoczenia oraz za przedogródek.
Wiosna i ciepło przyszło już 6 marca. A co przyniesie ten rok???