Reniu, ale u Ciebie rozkwitło!
Liliowce się rozkręciły to mało powiedziane - one u Ciebie dają koncert!
U mnie też już dużo ich kwitnie

Te różowo-bordowe to petarda. Mają takie aksamitne gardło i żółte serce, że aż oczy bolą z zachwytu. I jak pięknie się komponują z tymi białymi kwiatostanami hortensji dębolistnej w tle.
Moja debolistna w tym roku skromna. Połowa krzaku zmarzła.
Uwielbiam te liście jak z klonu, kwiaty jak motyle - duet idealny! Prawda ?
Żółte liliowce to słoneczka to czysta radość. Takie maślane, pełne, na tle soczystej zieleni. Wyglądają jakby ktoś rozsypał po rabacie małe słońca.
A te dwukolorowe, morelowe z bordowym oczkiem... wow. Bardzo szlachetne i nietypowe. Stoją wysoko, majestatycznie, wśród innych bylin.
Widać, że liliowce dobrze ci rosną, kwitną, okazałe kępy.
I słusznie! Są bezproblemowe, a dają tyle koloru i formy. Od trawiastych liści po te wielkie kwiaty - cały dzień można je podziwiać !)
fajne nowe rośliny posadziłas.
Pozdrawiam serdecznie!