Drugiego dnia w Cusco odwiedziliśmy najważniejsze zabytki dawnego Imperium Inków.
- Sacsayhuamán zachwyciło nas ogromnymi blokami skalnymi, ważącymi nawet ponad 100 ton. Do dziś nie wiadomo, jak Inkowie, nie znając koła ani żelaznych narzędzi, zdołali je tak perfekcyjnie obrobić i dopasować.
Zwiedziliśmy również Qenqo – miejsce dawnych ceremonii religijnych, Puca Pucara – wojskowy posterunek kontrolny oraz Tambomachay, zwane Łaźniami Inków, słynące z precyzyjnego systemu kanałów wodnych.
Najważniejszym punktem dnia była Qorikancha – Świątynia Słońca, niegdyś najświętsze miejsce Inków. Jej ściany pokrywało złoto, a na inkaskich fundamentach Hiszpanie wznieśli klasztor Santo Domingo. Co ciekawe, podczas trzęsień ziemi to właśnie inkaskie mury przetrwały próbę czasu.
Ponieważ zwiedzaliśmy w niedzielę, mogliśmy obserwować Peruwiańczyków spędzających czas z rodzinami podczas tradycyjnego pieczenia ziemniaków (a mają ponad 4 tysiące odmian tego warzywa). To część narodowej tradycji.
W Cusco spotkaliśmy niedźwiadka Paddingtona. Kto wiedział, że to peruwiański niedźwiadek?
Trochę tradycyjnych potraw
Pizzę też można zjeść
Można też tak, ale trochę strach