ajka
17:59, 08 sie 2026
Dołączył: 24 kwi 2015
Posty: 6444
Całodniowa wycieczka
Pampa de Arrieros – dawne miasteczko leżące na wysokości 3749 m n.p.m., które po wybudowaniu nowej drogi niemal całkowicie opustoszało. Dziś mieszka tam zaledwie kilka rodzin.
Tego dnia po raz pierwszy wyraźniej odczuliśmy skutki dużej wysokości – pojawił się ból głowy i lekka zadyszka. Na szczęście pomagała herbata oraz cukierki z liści koki (restauracja na wysokości 4000m)
Następnie odwiedziliśmy kamienny las Puruña (4200 m n.p.m.), gdzie wiatr przez tysiące lat wyrzeźbił niezwykłe formacje skalne.

Kolejnym punktem był wodospad Pillones (4600 m n.p.m.). Strome zejście i późniejsze podejście z łańcuchami szybko przypomniały nam, jak wymagające potrafi być poruszanie się na takiej wysokości, ale widoki zdecydowanie wynagrodziły wysiłek.
Na zakończenie wycieczki zatrzymaliśmy się w niepozornej restauracji, która zaskoczyła nas jednymi z najlepszych dań podczas całego pobytu w Peru – stekiem z alpaki i smażonym pstrągiem (trucha) - taki pstrąg kosztuje około 39zł.
W drodze powrotnej podziwialiśmy dzikie wikunie, których wełna należy do najcenniejszych na świecie. To właśnie one, a nie lamy czy alpaki, są jednym z symboli Peru.
Po powrocie do Arequipy razem z córką wybrałyśmy się jeszcze na Mirador de Yanahuara, skąd o zachodzie słońca podziwialiśmy górujący nad miastem wulkan El Misti
Tyle na dzisiaj, zmęczyłam się
Pampa de Arrieros – dawne miasteczko leżące na wysokości 3749 m n.p.m., które po wybudowaniu nowej drogi niemal całkowicie opustoszało. Dziś mieszka tam zaledwie kilka rodzin.
Tego dnia po raz pierwszy wyraźniej odczuliśmy skutki dużej wysokości – pojawił się ból głowy i lekka zadyszka. Na szczęście pomagała herbata oraz cukierki z liści koki (restauracja na wysokości 4000m)
Następnie odwiedziliśmy kamienny las Puruña (4200 m n.p.m.), gdzie wiatr przez tysiące lat wyrzeźbił niezwykłe formacje skalne.
Kolejnym punktem był wodospad Pillones (4600 m n.p.m.). Strome zejście i późniejsze podejście z łańcuchami szybko przypomniały nam, jak wymagające potrafi być poruszanie się na takiej wysokości, ale widoki zdecydowanie wynagrodziły wysiłek.
Na zakończenie wycieczki zatrzymaliśmy się w niepozornej restauracji, która zaskoczyła nas jednymi z najlepszych dań podczas całego pobytu w Peru – stekiem z alpaki i smażonym pstrągiem (trucha) - taki pstrąg kosztuje około 39zł.
W drodze powrotnej podziwialiśmy dzikie wikunie, których wełna należy do najcenniejszych na świecie. To właśnie one, a nie lamy czy alpaki, są jednym z symboli Peru.
Po powrocie do Arequipy razem z córką wybrałyśmy się jeszcze na Mirador de Yanahuara, skąd o zachodzie słońca podziwialiśmy górujący nad miastem wulkan El Misti
Tyle na dzisiaj, zmęczyłam się