Obejrzałam Twoje ciemierniki, i nie tylko. Zazdroszczę takiej wiosny. U mnie, póki co, wszystko przyklejone do ziemi. Co bardziej odporne roślinki, wyłażą na świat, ale jakieś takie rachityczne. Mus czekać na prawdziwy rozkwit wiosenny.
Ja od tej strony nie mam miejsca żeby się jakoś specjalnie obsadzić, posadzone jesienią pod balkonem szmaragdy jeszcze są malutkie, może za jakieś 5-6 lat sytuacja ciut się zmieni, chyba, ze sąsiad wcześniej coś u siebie posadzi. Na razie mówi, ze wyburzy ten walący się dom. Wtedy przeciąg u nas jeszcze się wzmoże.
Pięknie musiałaś się na ciułać aby je posadzić. Jak się zaczną rozmnażać to PolanE Chochołowska pobijesz.
Marzy mi się, aby rosły u mnie takie pierwiosnki.
Dosadzam po kilkadziesiąt średnio co dwa lata. Powinno ich być już z dziesięć razy tyle, a nie ma. Niestety chyba nornice bo mam tez przeniesione cebulki w miejsca gdzie nie sadziłam krokusów nigdy. I zastanawiające są odległości bo to potrafi być nawet kilkadziesiąt metrów. W tym roku np. pojawił się w tamie czyli pół ogrodu dalej. Co do pierwiosnków to w miejscach w których posadziłam prawie ich już nie ma są natomiast tam gdzie się same wysiały, ale za rok już pewnie w innych miejscach, a z tych znikną. Mnie się marzy żeby zrobiły kępy, albo naturalną łączkę, ale one nie chcą współpracować pod tym względem. Jak mi Elu przypomnisz jakoś w w połowie kwietnia( może już wydobrzeję po operacji) to podeślę kilka sztuk. Może się u Ciebie zadomowią. U mojej mamy zrobiły dywanik pod narcyzami. Piękne połączenie. Też bym chciała, ale u mnie nie chcą.
Z tego co piszesz, że przeniosły się nad tamę i z moich obserwacji wynika, że pierwiosnki lubią mokry teren, nawet bardzo mokry.
To taka nasza cecha że sadzimy i chcemy w takim a nie innym połączeniu rośliny i w konkretnym miejscu. A one wolą inaczej więc wędrują lub giną. Szkodniki to swoją drogą. Ja nie bardzo mogę dobrać miejscówkę do lilii. Straciłam sporo podarowanych cebulek, kilka kupionych, w zeszłym roku eksperymentowałam z cebulkami od Kordiny, dałam do koszyczków i na miejscówkę dość mocno słoneczna. Mam tylko 1 lilię blisko tui, kwitnie co roku.
Ula to krokusy nagle pojawiły się w tamie, nie pierwiosnki. Pierwiosnki o dziwo wcale nie wybrały mokrych miejsc, a np. żwirową ścieżkę. U babci w górach rosły przy strumyku i nad źródełkiem. U mojej mamy w warzywniku i trawniku. Więc skrajnie różne środowiska sobie wybierają, ale te które wybiorą same raczej im odpowiadają. Co do lilii spróbuj może w dużych donicach i na rabatę wstawiać dla efektu... skoro inne metody się nie sprawdziły. U mnie też liliom nie odpowiada, ale martagony nie narzekają.
Wiosna powolutku się rozkręca. Jeszcze bardzo zimno nocami.
Ciemierniki jak zwykle masz bardzo dorodne. No ale najbardziej zdziwiły mnie liście łubinu, że takie wyrywne