Umęczyłam się przez te ostatnie lata sadząc w łąkę wszelakie różności, ale nareszcie widzę sens i pierwsze większe efekty tych moich starań i wysiłku. Dzisiaj dokupiłam jeszcze różnych roślinek i sporo cebul lilii tygrysich, kilka martagonów. Już sprawdzone bo od kilku sezonów pojawiają się te posadzone w łące więc teraz też tam dosadzę. W piątek wysiałam ostatnie nasiona, przy okazji widziałam powschodzone te co siałam jesienią i wczesną wiosną. Jak nie będzie zimnej Zośki to mają spore szanse na przetrwanie, a obecne wysiewy zrobiły by kontynuacje kwitnienia. Fajnie by było, ale czy będzie zależy od wielu czynników atmosferycznych. Trzymajcie kciuki. Byłoby sporo koniczyny krwistej, łubinu jednorocznego, sparcety, żmijowca i wielu innych.
Swoja drogą dziś na targach zaobserwowałam wybierając rośliny, że teraz w doniczkach są głównie pojedyncze sadzonki sprzedawane. 10 lat temu jak zakładałam ogród, kupując jedna doniczkę minimum na trzy, a max na 12 udało mi się podzielić od razu. Chyba w dobrym momencie ten nasz ogród zakładałam. A i sadzonki baptysji nawet w podstawowym kolorze osiągają zawrotną kwotę od 60 -80 zł za sadzonkę wprawdzie wyrośniętą, ale jednak to bylinka nie drzewo czy piwonia drzewiasta. To już nawet alstromerie były o połowę tańsze. Nie skusiłam się w takiej cenie ani na jedno, ani na drugie. To już storczyki ogrodowe były niewiele droższe od nich.