Przerwa na kawę...
12:08, 03 maj 2020
Kalina angielska wyprowadzana na wersję na pniu zaszczyciła mnie paroma kwiatkami. Bardzo lubię jej kwiaty, kuliste, pachnące. Wyglądają jak nawoskowane, trochę jak sztuczne bo zbyt odralne. Ma jednak wady. Po pierwsze kochają ją mszyce. Jak na początku nie zapanuje się nad nimi to wszystkie listki mogą być zdeformowane. I trzeba bardzo uważać z cięciem. Ona kwitnie na końcach chyba 2-letnich przyrostów. Jak w pierwszym roku po posadzeniu ją przycięłam zaraz po kwitnieniu to w następnym miałam słownie 1 kwiat. W ubiegłym roku nie przycinałam - mam kwiatów 8. Druga opcja jest taka, że może ona czasu potrzebuje na rozpoczęcie kwitnienia. Nic, w tym roku eksperymentu ciąg dalszy - nie tnę. Na szczęście nie muszę
bo zwarta jest i rośnie tak, jak potrzebuję.
