Danko, miałam dziś kiepski dzień, bo pół dnia spędziłam z Pysią u weterynarza

Od dwóch dni nic nie jadła i nie piła i spała [pod kołdrą]

Dostała kroplówkę [siedzieliśmy przy niej i głaskaliśmy] i komplet zastrzyków wzmacniających.
Pomogło

, po powrocie do domu zaczęła jeść i pić

, ale jest słabiutka.
Musi dostawać do pyszczka zawiesinę pobudzającą odporność na wirusy i trzeba to podawać na siłę [niestety jest niejadkiem

]
A na dodatek jeżyk sierotka dalej ma nicienie i będzie powtórka terapii

Wolałabym sama być chora niż moje zwierzaki.
A zdjęcia są, sprzed paru dni.
Młodzież: pomieszanie z poplątaniem
Obserwacja ptaków, na szczęście są bezpieczne