Witam, mój znajomy ma problem z dojrzałym żywopłotem z thuj Aureospicata, które do tej pory rosły bez zarzutu, czy ktoś może pomóc w diagnozie co im dolega? Wrzucam zdjęcia chorych egzemplarzy.
Od rana wyglądałam sobie przez okno. W tle widziałam dwóch sąsiadów przy betoniarce, a w głowie wciąż miałam wczorajszy pomysł Iwonki na wypełnienie misy.
Dobre pomysły trzeba realizować. Chwyciłam misę i pobiegłam.
I tylko pies był rozczarowany zawartością.
Gdyby na froncie się nie wpasowało, to drugi wariant mam tutaj- na osi widokowej z okna jadalni.
Świetny pomysł ,jak dla mnie strzał w dziesiątkę ,kompostownik mam od jakiegoś pół roku ,doświadczenie w tym temacie jeszcze słabe i nie zawsze mam pewność co można wrzucić a co nie
zaraz sobie skopiuje
a i z niecierpliwością czekam na artykuł o rozmnażaniu
Absolutnie wiosną go nie tnij, bo może nie odbić, albo nie zakwitnie, bo on kwitnie przecież w maju. Chłopaki mi ścieli - nie dopilnowałam i padły mi te bordowe.
Jak przekwitnie wypuści nowe pędy, latem poodcinasz. Zaczekasz aż sok mleczny zaschnie, lub opalisz nad świecą, przesuszysz i posadzonkujesz.
Witaj, bo jestem u Ciebie po raz pierwszy, ale u Ciebie kolorowo, uwielbiam takie naturalistyczne ogrody.Mamy podobnie, ja też chce ograniczać swoje nasadzenia ale dzieje się odwrotnie, ciagle dokupuję, bo mam gdzie sadzić. Właśnie kupiłam azalię Juniduft, bo ponoć ładnie pachnie i poźno kwitnie.Czekam z utęsknieniem do wiosny.
Dzisiaj natomiast, ponieważ na zewnątrz jest zimno,buro i wieje nieprzyjemny, przeszywający wiatr, zajmuję się kontynuacją zamówień nasionkowych. Czas pozamawiać brakujące nasiona warzyw i kwiatów ciętych do warzywnego. Kusi mnie również wysianie znowu tojeści ciemnopurpurowej do bylinowego.
Z innych zimozielonych: ciemierniki z tych sadzonych wiosną ubiegłego roku. Wszystkie zapączkowane. Myślę, że jeszcze kilka dokupię, jak znowu będą na wyprzedaży w LM.
Miro, bez zimowej szaty, ogród jest szaro-bury, jak to ogrody bylinowe, i nie prezentuje się już tak fajnie. Nie mniej, przemyślałam sobie to dzisiaj i chyba jednak nie potrafiłabym wprowadzić za dużo zimozielonych, bo to już nie byłby "mój" ogród. Bo ja lubię po prostu tą zmianę, ten motyw śmierci i narodzin. M. mówi, że już nie może się doczekać, kiedy zetniemy wszystko za dwa miesiące , będzie łyso i nagle wszystko będzie się zaczynać od początku.
Co do zimozielonych, nie iglastych, taką ostatnią sztukę wilczomlecza udało mi się zdobyć jesienią w Wojsławicach. Stoi zadołowana w ogrodzie i jak widać, ma się dobrze. Absolutnie nie wiem, jak obchodzić się z nim dalej, jak pomnożyć, bo bardzo chciałabym mieć go więcej w ogrodzie.
Witaj Ania Dziękuję za odwiedzinki i za miłe słówka Rzeczywiście, patrząc po zdjęciach .. rok do roku... to ogród nabrał masy, rozrósł się, zagęścił. Coraz więcej przycinamy, niż dosadzamy Słońca sporo, teraz dopiero trawy zaczynają cieniować teren, winogrona, drzewa w sadzie, no i brzozy. Moje obecne wyzwania to głównie atakujące ogród patogeny, grzyby, i inne dziady. Ciężko mi utrzymać zwłaszcza winogrona bez mączniaka, jabłka bez parcha... No i odwieczna walka z chwastami!! Ale co tam.. coś trzeba robić
Pozdrowienia zostawiam wraz z bażantem naszym ogrodowym
I oczywiście zapraszam zawsze