Bardzo ładna. Ale i ta czerwona i miodowa też śliczna.
Ja w ubiegłym roku nowe tylko liśćmi okrywalam ba zimę.
I udało się. Przezimiwaly .
Pozdrawiam cieplutko Halinko
Dzisiaj wydarzeniem dnia, było przesadzenie ośnieży. Dzięki Ewie, to była szybka decyzja
Drzewko jest jeszcze małe, udało mi się wykopać z ładną bryłką. Do dołka dałam dobroci, kwaśny torf i duuuuużo wody + hydrożel. Mam nadzieję, że jej się spodoba nowe miejsce
Aniu.
A czym ja Ciebie tak zainspirowałem?
Sam się nie mogę doczekać tej niespodzianki którą dla nas szykujesz.
Spodobały Ci się białe powojniki?
To niespodzianka ode mnie dla Ciebie.
Powojnik pełny ,,Isago".
Takiego listopada dawno nie pamiętam. Dzisiaj mimo braku słońca, dalej można było cieszyć się ciepłem i jesienią. W tym roku zdecydowanie zostałam fanką smagliczek. Kwitną dalej niestrudzenie i na pewno będą gościć w moim ogrodzie. Kole mnie po oczach mój jedyny niwak, oj dałam się ponieść trendom...
Poprzedni właściciel obsadził cały ogród irgami, ale te akurat bardzo mi się podobają, szczególnie jesienią. Jeszcze liście nie przebarwiły się na czerwono, ciekawe czy zdążą?
Ania, spokojnie oddałabym połowę opadów i wszyscy byliby zadowoleni
Bloczki wentylacyjne - odnotowuję i zapamiętuję, dzięki.
Oczary oczarowały mnie i już, nic nie mogłam na to poradzić...
Tulipanowiec jest tam zbawieniem, daje cudowny cień latem. W ub. roku wichura dość mocno go połamała, trzeba go było nieźle opitolić , ale pięknie odbudował koronę
Patrzę na radary - idzie do Was piękna chmura , powinno popadać
Ha, ha - cudownie
I pomyśleć, że ja przez większość życia ze zwierzakami na dystans byłam. A teraz totalna zmiana. Nie wyobrażam sobie, ze można bez nich.
Połowy nawet z zaplanowanych prac na dzisiaj nie udało sie wykonac, bo raz dzień krótki, a dwa padało
ale popiół rozwieziony pod rosliny, w lasku skoszona trawa, gunnerce zaczęta chałupa, mieczyki wykopane w końcu, ptaki nakarmione, ale ich dzisiaj było w ogrodzie.... nawet dzięcioł zielony był
Ale fotki innym razem bo teraz jeszcze zaległe
To tylko dwie jednostki chorobowe Prawie tyle co nic.
Rzuciłaś kiedyś taki pomysł z wiosennym ogrodem, dojrzewał czas jakiś i nadszedł jego czas. Niestety nie będzie pod lipą. Tradycyjnie coś musiało wylecieć, coś trzeba było dokupić, wiadomo.
Cieszę się, bo nie lubiłam już zaglądać.
Tymczasem taki ogród powstał na wzgórzu u sąsiada. Podglądam, wstyd mi trochę, ale no cóż, zmywam: widzę, pracuję: widzę. Ogród podręczny