Święta zbliżają się wielkimi krokami, a ja zakopana po uszy w pracy... obym do Wigilii się wyrobiła

Całe szczęście, że jak co roku nie świętujemy sami i tym razem większość prac ogarniają inni. Na razie zdążyłam przy pomocy nieletnich 3x upiec i zjeść pierniczki

Uchowały się tylko te, co do stroików i na choinkę trafiły
Choinka cała już ustrojona, nie tylko w pierniczki
Postanowiłam, że w tym roku po raz ostatni wycinaliśmy drzewko ze specjalnej szkółki. Następne będą tylko żywe - bo zamiast się cieszyć, ja się smucę, że wybieramy egzemplarz na ścięcie... Tegoroczna okazała się z bonusikiem, który mnie w tym postanowieniu utwierdził.
Dużo spokoju i zdrowia na nadchodzący czas!