Miało się ochłodzić, niestety nic z tego... susza straszna , liście lecą jak na jesień, wody ubywa w zastraszającym tempie, karetki kursują tam i z powrotem ...powinni nam wprowadzić sjestę, w końcu mamy cieplej niż w Hiszpanii

Dzisiaj wspominałam lato z mojego dzieciństwa...w dzień przyjemne 23-25 stopni w nocy deszczyk. Wszystko rosło i było zielone, a teraz mamy wypaloną trawę i ciągłe pożary lasu. Wody zaczyna brakować, ale widzę ze ludzie u nas nie podlewają już ogródków, bo to zwyczajnie nie ma sensu...zaraz nie będzie co pić. Obawiam się tylko ,że zaraz nadejdzie pora deszczowa. bo u nas żadnego umiaru nie ma jak praży to na maksa jak leje to od razu powodzie.
Wyżaliłam się, ale nic to nie zmieni niestety...
Zaangażowałam całą rodzinkę do czyszczenia ogrodu i powoli zaczyna być znośnie . Jutro oplewię ostatni kawałek, a M dokosi i będziemy mogli trochę odpocząć
Trochę widoczków z dzisiejszego ogródka