Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "kompostownik"

Jestem w polu 20:13, 20 kwi 2017


Dołączył: 14 maj 2014
Posty: 8120
Do góry
Pokażę Wam miejsce, w którym postanowiliśmy zrobić rewolucję
Tak wyglądało w 2014 roku


Tak w marcu tego roku


A tak obecnie....


...wiem zdjęcia są drastyczne , ale mam nadzieję, że do lata uda nam się zasłonić od pola, postawić kompostownik, szklarnię i domek
Aha i w międzyczasie obsadzić skrzynie i zapełnić szklarnię
Trzymajcie kciuki, żebyśmy zdążyli
Ogródek Iwony II 09:39, 20 kwi 2017


Dołączył: 30 gru 2016
Posty: 1341
Do góry
Zasilanie
Do zawiązania kwiatów podlewać 1x na tydzień gnojówką z pokrzyw 1:10 (mocniejsza może popalić).
Potem wyciągiem z kompostu też 1x w tygodniu (można częściej): wsypać trochę kompostu do wiaderka i zalać wodą, na 2 dzień albo po kilkunastu godz. podlać tą wodą a kompost wrzucić na kompostownik.
Sukcesywnie obrywać dolne i zasychające liście.
Ot i cała filozofia hodowli ogórków .
Ogródek Iwony II 22:56, 18 kwi 2017


Dołączył: 26 maj 2014
Posty: 21022
Do góry
Refleksja nr 2: wola przetrwania.
Jesienią porządkowałam rabaty. Liliowce babcine - część zagospodarowałam, część wydałam, zostały sadzonki, z którymi nie miałam co zrobić. Ich miejsce zajęły hortensje.
Liliowce więc wyrzuciłam za kompostownikiem na stratę. A one nic sobie nie zrobiły z ostrej zimy, nie zakrytych korzeni. Kilka dni temu zobaczyłam je, kiedy porządkowałam kompostownik:

Podobnie przezimowała firletka chalcedońska, którą położyłam przy śliwce i przysypałam kompostem.
Rok temu dostałam od Beatki Szemusi patyczki derenia. Podobały mi się gałązki bordowe. Wsadziłam do doniczek, zadołowałam na zimę. Całe doniczki wypełniły się korzeniami.

Skoro kompostownik przeniesiony, a kompost niemal wykorzystałam do warzywniaka, powstało małe miejsce pod śliwką na nową kompozycję:
Dereń, firletka, liliowce i pionek obelisk, by przycupnąć podczas prac ogrodowych

Jutro muszę przekopać kawałek odzyskanego zakątka i posadzić truskawki.
Dziś posadziłam tylko jeden rządek. Nie będę ich sadziła w skrzynkach warzywnych, zauważyłam, ze na brzegach skrzynki szybko przesychają... Rozważam skrzynkę na wysokość jednej deski. Na truskawki. Pomiędzy można wysiać koperek Ale to w sobotę, jak będzie Zbyszek ...
To tu- to tam- łopatkę mam ! 10:35, 17 kwi 2017


Dołączył: 20 cze 2014
Posty: 7803
Do góry
Gruszka_na_wierzbie napisał(a)
Anula, mąż interesujący się nawożeniem trawnika to skarb. Trzeba go dopieszczać dobrym słowem, a wszelkie uwagi krytyczne dozować subtelnie, żeby się nie zniechęcił. Mój powoli zaczyna odróżniać areację od wertykulacji, ale wciąż ma problem z zapamiętaniem nazwy kompostownik. Nasz trawniczek jest już po drugim koszeniu. Trawa wyraźnie zgęstniała.



Padłam normalnie na świąteczny stół
Ale masz rację - pochlebstwa działają lepiej niż uwagi krytyczne, sprawdzone.

Poza tym jeśli chodzi o dywagacje w temacie ogrodowym. U mnie proste linie podyktowane są łatwością koszenia trawnika - robię to bowiem ja. Uwielbiam to robić i mogę zasuwać raz w tygodniu z kosiarką, ale nienawidzę wywijać nią a potem docinać wąsy. Tak mają moi sąsiedzi - sąsiadka nawtykała gdzie się da klombików, kółeczek z roślinami, każde drzewko owocowe, krzaczek ma swoje kółeczko bez darni i każde takie kółeczko trzeba objechać kosiarką, a potem ręcznie nożycami - koszmar. Dla mnie nie do zaakceptowania.
Sąsiad się dziwił że ja wciąż kopię i przerabiam, ale teraz ja koszę trawnik w godzinę - oni cały dzień, ja odkręcam podlewanie liniowe i popijam wino na tarasie - a oni stoją z wężem i leją wodę na każdą rabatkę z osobna.
Gruszka poszła w dobrą stronę - coraz więcej radości z ogrodu, a mniej pracy z roku na rok.
Grunt więc to ułatwić sobie pracę wtedy gdy mamy jeszcze na to siły, potem czerpmy radość z własnego ogrodu i róbmy tylko to co sprawia nam przyjemność.

A tak jeszcze odnośnie wieku - Moja Mama ma 71 lat i nigdy nie była aktywniejsza - nadal pracuje dorywczo, pomaga nam w domu i w ogrodzie, opiekuje się jak zachodzi potrzeba wnukami, a teraz właśnie rozpoczęła sezon wycieczkowy z PTTK buziaki świąteczne
To tu- to tam- łopatkę mam ! 15:51, 16 kwi 2017


Dołączył: 28 gru 2015
Posty: 24536
Do góry
Anula, mąż interesujący się nawożeniem trawnika to skarb. Trzeba go dopieszczać dobrym słowem, a wszelkie uwagi krytyczne dozować subtelnie, żeby się nie zniechęcił. Mój powoli zaczyna odróżniać areację od wertykulacji, ale wciąż ma problem z zapamiętaniem nazwy kompostownik. Nasz trawniczek jest już po drugim koszeniu. Trawa wyraźnie zgęstniała.



Mirka, jemu chodziło tylko i wyłącznie o naturalny obornik. Z akceptacją form granulowanych nie ma problemu. Dosiewania trawy nie robiłam. Jedyne wyłysiałe miejsce jest pod ławką stojącą od północno-zachodniej strony domku. Tam jest mocny cień. Może dosieję trawę na cieniste stanowiska. Jeśli nie pomoże, to będziemy kombinować z placykiem. Róże pod tarasem rosną w duetach z miskantami. U mnie jest misz-masz. Takie było założenie. Ma być swobodnie, kolorowo i bez geometrii. Wszystko inne zgrzytało by z bryłą domu i okolicą. Brak szczelnego ogrodzenia wymusił takie, a nie inne potraktowanie przestrzeni.


vita napisał(a)


A ja ciągle się jeszcze bronię i bylinówkę powiększam. Łapię perspektywiczne myślenie, ale się na nie nie godzę, dzisiaj


Vito,u mnie to nie kwestia poddania się, zgody lub jej braku. Każdy cm 2 poza obrysem budynku (a działka ma 1256 m2)plus 2-3 metrowej szerokości pas poza ogrodzeniem, przekopałam widłami lub szpadlem na głębokość 40 cm. Nosiłam wiadra z piaskiem i ziemią zanim nie kupiłam taczki. Wysiadły mi prawy łokieć i prawe kolano, kończą się nadgarstki. Metryki nie oszukam- (niedługo będę miała 60 lat) , choć i tak jestem zdrowotną szczęściarą. Ogród jest ładny, póki jest zadbany. Taka jest prawda i nie mogę udawać, że jest inaczej. Szkoda by mi było włożonego wysiłku i moich marzeń, gdyby to wszystko miało się zaniedbać. Z przewidzianej emerytury raczej nie będzie mnie stać na ogrodnika. Stąd ta spora nutka realizmu w moich poczynaniach.


Ogród przydomowy - Hosty 20:08, 14 kwi 2017


Dołączył: 24 wrz 2012
Posty: 1762
Do góry
Milka napisał(a)
Lepiej klon, niz kompostownik, może inne mu miejsce poszukaj
czy to Garnet??

Acer palmatum Atropurpureum
Wzdłuż ścieżki, jak po sznurku... 23:27, 13 kwi 2017


Dołączył: 03 wrz 2012
Posty: 5103
Do góry
Gruszko Tak przejęta jestem warzywnikiem, że panikuję, pewnie niepotrzebnie. Ogórki, kukurydza, nawet zielony nawóz mogę posiać. Od dwóch dni niepokojąco chodzą mi po głowie ziemniaki! Posadzę ziemniaki!

Magnolio Koniczyna 'Red Feathers' już rośnie Bardzo, bardzo się na nią ucieszyłam.

Jano Pogodę mam pod psem od tygodni, a z przepracowania chodzić nie bardzo mogę, poza tym wszystko w najlepszym porządku Przylaszczki sieją się same, pod warunkiem, że przy nich nie grzebiemy

Witaj Rytla Po wizycie u Ciebie postanowiłam zabrać się za przedogródek, bo mam taki zaczęty kiedyś i niedokończony.

Mirka Nie wszystko robię sama, ale jak mam pomoc, to i prawie zawsze straty. W zeszłym roku klon pensylwański i dwa wypasione ciemierniki, na ten przykład, zasiliły kompostownik. Ot i tak

Kasiu Wizję warzywnika mam od kilku lat, może wreszcie?
To były moje pierwsze w życiu mozaiki, z trzech na szybko kupionych plastrów. Sześć barw, te wszystkie techniczne zawiłości, no trudno o arcydzieło Ale podobało mi się i coś jeszcze popełnię
Ogród przydomowy - Hosty 12:53, 13 kwi 2017


Dołączył: 23 sty 2012
Posty: 69457
Do góry
Lepiej klon, niz kompostownik, może inne mu miejsce poszukaj
czy to Garnet??
Skarbonkowy ogródek 11:43, 12 kwi 2017


Dołączył: 08 maj 2014
Posty: 2169
Do góry
MirellaB napisał(a)
Zastanawiam się dlaczego po wertykulacji tyle siana jest na trawniku. Wertykulator nie zbiera do kosza?

Magnolia podświetlona pięknie wygląda


Mirelko, wertykulator nie ma kosza. Wywala całe siano na trawnik a ja to potem wszystko zgrabiam i na kompostownik.

To była druga, od wielu wielu lat, wertykulacja tego trawnika. W tym roku i tak było o niebo mniej siana niż w zeszłym i cala akcja poszła całkiem sprawnie.
Wymarzony sielankowy ogród..... 11:07, 11 kwi 2017


Dołączył: 14 lut 2017
Posty: 9336
Do góry
Aniu no to jest ten minus rozsiewania się brzóz, ale przy plewieniu tak jak mówisz nadmiar idzie na kompostownik, i po ptokach
Wymarzony sielankowy ogród..... 10:55, 11 kwi 2017


Dołączył: 26 mar 2016
Posty: 12539
Do góry
Też mam co roku multum siewek brzozowych. Niestety eksmituję na kompostownik. Mam chyba 5 wielkich starych brzóz i na nowe nie ma miejsca.
Szmaragdowy Zakątek 23:28, 07 kwi 2017


Dołączył: 03 sty 2014
Posty: 5919
Do góry
Dach dachem, ale ja też się troszkę przez te 5 dni napracowałam.
Jednym okiem/wzrokiem rzucałam na Pana Dachowca (…tak kontrolnie, czy aby w jakąś szkodę nie wlazł), a drugim okiem/wzrokiem ogarniałam ogród.
Wszystkie tuje oczyściłam, a te co były do przycięcia - przycięłam. Ostre cięcie też przeprowadziłam na perukowcu, różach i żywopłocie. Pierwszy raz przycięłam też mojego świerka….Krys mnie namówiła…jak coś nie wyjdzie to będzie na nią !!!
Dokończyłam usuwanie poziomkom i hostom zeszłorocznych liści. Trawnik skoszony, kanciki zrobione, rabatki wypielone, kora tu i ówdzie rozsypana.
Posiałam maka letniego pełnego i posadziłam wykopane jesienią cebulki mieczyka abisyńskiego…zobaczymy co z tego wyjdzie, bo do maka robię już drugie podejście (w tam tym roku po prostu nie wykiełkował) a cebulki mieczyka całą zimę przeleżały w nieogrzewanym garażu.
Kompostownik został opróżniony a „złoto ogrodnika” odpowiednio rozdysponowane.
Stosowne mikstury, nawozy i odżywki otrzymały wszystkie bukszpany i iglaki, rododendrony, pierisy i hortensje, wierzba, wiciokrzew oraz cały trawnik i „mini sad”. Jukka i perukowiec zostały posypane dolomitem. Pamiętałam także o specjalnych suplementach diety dla wszelakiej maści ssąco-gryzących paskud zżerających moje roślinki.
Sprawdziłam też linie kroplującą – przeżyła zimę bez szwanku mimo, że zapomniałam jesienią odkręcić filtr.
W poniedziałek były wystawki gabarytów, więc przy okazji uprzątnęłam piwnicę, ze starych regałów z dekady późny Gomułka/wczesny Gierek.
Trochę czasu zajęły mi drobne prace regeneracyjno - naprawcze przy kominie, malowanie w celu odświeżenia drewnianych mebli ogrodowych oraz sprzątanie garażu po Panu Dachowcu. A…umyłam jeszcze dwa okna w domku…toż to przecież święta idą, a po zimie zdecydowanie potrzebowały jakiejś ścierki i detergentu.
W czwartek wieczorem padłam „w opakowaniu” na łóżko, które nie wiedzieć czemu zaczęło wytwarzać tak silne pole grawitacyjne, że choćbym bardzo chciała to i tak nie dałabym rady wstać.

Jestem w polu 07:16, 07 kwi 2017


Dołączył: 27 sty 2013
Posty: 6078
Do góry
jolanka napisał(a)
Mam mieszane odczucia co do budlei. uwielbiam je. Kupiłam 3, jedna nie przeżyła, druga kupowana jako fioletowa urosla biała. Trzecia też biała taka drapakowata była, chyba nie bardzo mnie lubiła zastanawiam się czy zawziąć się i znowu kupić?


Co mogę poradzić. Ja swoją budleję kupiłam kwitnącą. To przynajmniej daję gwarancję na kolor Przeżyła drugą zimę a muszę przyznać, że stanowisko ma nie ciekawe. Stale narażona jest na silne wiatry, dlatego na zimę wysoko ją kopczykuję, dodatkowo nakładam Sorgo( trawa która maskuje mi rokrocznie kompostownik)oraz okręcam agrowłukniną.
Szarobiałego ogrodowe początki. 22:33, 06 kwi 2017


Dołączył: 19 wrz 2016
Posty: 764
Do góry
Rytla napisał(a)
schowaj, kompostownik musi być!

dziś doczytałam Twój wątek w całości.

Ja u Ciebie byłam kilka dni temu. Podziwiam "lekkie" pióro, które w taki przyjemny dla odbiorcy sposób wykorzystujesz.

Ten nieszczęsny kompostownik wypada na centralnej rabacie.
Szarobiałego ogrodowe początki. 22:11, 06 kwi 2017


Dołączył: 10 maj 2016
Posty: 689
Do góry
schowaj, kompostownik musi być!

dziś doczytałam Twój wątek w całości.
Szarobiałego ogrodowe początki. 21:20, 06 kwi 2017


Dołączył: 19 wrz 2016
Posty: 764
Do góry
Sadziłam na zasadzie: zielona rama, a środek jakoś wypełnię. Lubię "stare" rośliny i zakładam, że one będą tym wypełnieniem.
Sen z powiek spędza mi kompostownik. Albo go schowam w rogu (górny prawy), albo wcale go nie będzie.
Doświadczalnia bylinowo-różana 11:09, 30 mar 2017


Dołączył: 25 maj 2015
Posty: 34448
Do góry
Agania napisał(a)
Piękne to cuś sobie zafundowałaś?...stolit obok też praktyczny

Wysiewy już są zieloniutkie, a i zdjęciami wiosennymi nacieszyłam oczy, dzisiaj u nas deszcz, wczoraj walczyłam z chwastowiskiem w irysach, pokonałam gady, irysy wyczyściłam, teraz się nie przesadza, ale musiałam w końcu tą walkę stoczyć
Ewuniu róże w donicach masz też już takie zielone



Kacik ogrodnika mam bardzo praktyczny. Przydaje sie i kazdemu polecam Czy to cos posadzic, przesadzic, czy wysiac, zawsze robie to tam.

Mam jedna wielka kepe irysow, ktora rosnie w tak niefortunnym miejscu, ze musze ja wywalic. Ogolnie irysy dosc krotko u mnie kwitna, wiec powedruja na kompostownik. Twoim musze sie mocniej przygladnac w czasie kwitnienie, bo moze za szybko sie do nich zrazilam

Ogród Ani :) 12:59, 28 mar 2017


Dołączył: 23 cze 2016
Posty: 4999
Do góry




Dużo fajniejszy ten nowy kompostownik
Droga do spełnienia 22:24, 27 mar 2017


Dołączył: 20 mar 2014
Posty: 3124
Do góry
Nie masz litości kobieto Ty wiesz ile musiałam się "nacofać"? Przesiewacz kompostu pierwsza klasa, nie będziesz musiała czterech liter ćwiczyć jak przy przesiewaniu skrzyneczką W jednej szkółce widzieliśmy z małżem taką maszynę do rozdrabniania, ale nie rębak tylko takie coś specjalnie do kompostownika skonstruowane i umieszczone nad nim- wszystko co na kompost wjeżdżało na taśmę a potem wchodziło w tunelik i wychodziło rozdrobnione. Aż westchnęłam głośno jak to zobaczyłam Małż podglądał co i jak ale nasz kompostownik ze starego drewnianego płotu to nawet samej tej konstrukcji by nie utrzymał :'(
No, ale zmierzałam do tego że proszę tacie pogratulować i ode mnie

Prezenty to i moja zmora Jeszcze od koleżanek to pół biedy a i rodki trzy w zeszłym roku niechciane dostałam (każdy inny- żeby nie było), ale ja moja droga to hakuto miałam prezentowe u siebie Dasz wiarę? Tą od babci w miarę szybko... hmm ale jak już była do wycięcia to nową od chrześnicy dostałam bo w konkursie ekologicznym wygrała. Myślałam że się załamię Ale posadziłam no bo dziecko przecież i teraz chociaż mam czyste sumienie. A i moje bycie eko pomogło bo pieniaczek szybko sobie z hakuro poradził - co to dla niego

Prace pasujące sobie zapisałam - fajne hasło, ukradnę jak tylko odwrócisz głowę

I coś jeszcze ci powiem. Ten płytkowy kwasomierz co pokazywałaś. Podchodziłabym ostrożnie do wyników jakie wskazuje. One kiedyś chyba jakieś pewniejsze były, nie wiem co się z nimi dzieje. W zeszłym roku po kilka razy mierzyłam pod trawnik i wychodziło tak miedzy 6 a 6,5 (nie mogłam się zdecydować) a badanie w laboratorium podało 8,2 Ten są phmetr pokazał mi około 6 w kwaśnym torfie. Wkurzyłam się strasznie, ale nie wiedziałam czy mam reklamować phmetr czy torf, bo obie rzeczy z jednego sklepu
Ja to u siebie praktycznie nie mierzę bo wiem gdzie jaka ziemia ale jak coś jest nawożone to już nie wiem jak sprawdzać

Buziaki.
Malutki pod lasem 21:53, 27 mar 2017


Dołączył: 01 kwi 2014
Posty: 11313
Do góry
kaz742011 napisał(a)


Tylko czy będzie mi się chciało latać ze skorupkami za bramkę. Kompostownik mam na sąsiedniej działce .


Mam fajny pojemniczek z Tuperware i biegam codziennie z nim. Przyjemne z pożytecznym.
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies