Zeszłą sobotę, niedzielę i nawet poniedziałek (tak, urwałam się wcześniej z roboty, żeby pomachać szpadelkiem i wczoraj trzeba było odrabiać buu) spędziłam w ogrodzie, robiąc pierwsze przymiarki do robót ziemnych. Znowu odkryłam w swoim ciele mięśnie, o istnieniu których przez zimę zdążyłam już całkiem zapomnieć, a które dawały o sobie znać przez kolejnych kilka dni . Było cieplutko i przyjemnie, udało się trochę odgruzować ten mój przybytek:
Na początek trochę prehistorii, przeglądałam fotki z zeszłej jesieni i te były tak smakowite, że postanowiłam je tutaj jeszcze zaprezentować:
Sylwio- pamiętam o nasionkach miechunki dla Ciebie, niebawem wyślę (chyba, że chcesz do paczki tego niskiego fioletowego dzwonka, o którego kiedyś pytałaś, bo będę na wiosnę robić roszady ).
Testowałyśmy też z moimi dziewczynami nowe smaki nieznanych nam dotąd owoców- najbardziej smakował nam salak i rambutan, tamardyndowiec ok, tamarillo jakoś nie bardzo zachwyciło. Z wszystkiego zostały wydłubane nasionka i niektóre już kiełkują
Na wczorajsze urodziny dostarczyli mi torf... dopiero dziś po południu wziełam się za sadzenie. Do ziemi poszła magnolia i kilka Candlelight, parę traw z własnego namnażąlnika, oczywiście rozdzieliłam jeden krzak na kilka sztuk.
Wsadziłam też derenia cousa controversa oraz 3szt hortensji 'Little Spooky' i znów parę traw z namnażalnika.
szukanie tego optymalnego ustawienia względem pozostałych roślin, tarasu a przedewszystkim mojego widzimisię
Ostróżka, ale zasiew. Też wysiałam zaraz jak przekwitły, ale jeszcze nie wzeszły bo nasiona potrzebują stratyfikacji. Może wiosna. Dobrze wiedzieć że tak wygladajs młode.
Dziękuję Malgosiu
Byłam dzisiaj na wsi na działce liście z dębów błotnych powoli opadaja. Na bukach się trzymają. Bałagan liściowy nie przeciętny. Będzie dużo sprzątania, ale może za miesiąc będzie cieplej.
Chce za tydzień onilevpogods pozwoli przygotować miejsca na przesadzenia i posadzenia traw i krzaków.
Chodziłam i widzę, że już zaczyna się robić ciasno. Krzaki, drzewa które kiedyś sądziłam mają nie dobre miejsca trzeba to uporządkować.
Wiosny jeszcze nie widać panuje spokój w przyrodzie.
Ciemierniki zaczynają wychodzić z ziemi
Basiu, ależ masz już uprawy, podziwiam.
W ogóle to takie smakowite tematy się na wieczór pojawiły. Też lubię takie różne wersje sałatkowe, szczególnie z rukolą,
bo ja rukolę bardzo, bardzo lubię.
U mnie wody jest dużo, a to za sprawą sztormów. Cofka w rzekach tez trochę dowozi. No i opady -w kwartale, najwyższa krajowa. Ogólnie się mówi, że jesteśmy prawie jak" malarycy" Nie z nadmiaru owadów, a z nadmiaru wilgoci.
Luty zapowiadają suchy, ale jeszcze ma być dowóz śniegu, więc różnie to być może. Ja czekam na 1 marca - to od zawsze mój dzień na rozpoczęcie prac ogrodowych. Póki co, sposobię się.
Jak zawsze życzę Wam słoneczka i nieustającego zdrowia. Woda u mnie w normie ale nasłonecznienie wysiada.
Jedna i druga. Ta pierwsza to chyba Lobo, takie dość wczesne do zjedzenia, druga nie znam nazwy, chociaż mam zapisane w starych notatkach jako topaz ale nasze są żółte, a topaz chyba są czerwone. Te drugie jabłka są późniejsze, jak dla mnie są smaczniejsze i mogą trochę poleżeć w chłodnym. Tak wyglądały ostatnie ich zbiory
Jeśli chodzi o kształt to taki. A co do podpór to pewnie będę kombinowała z czasem różne rzeczy, ten rok zapowiada się znowu na taki, gdzie nie będę miała dużo możliwości pracy w ogrodzie ale warzywnik będzie zrobiony. Dwie grządki środkowe może uda się wypełnić swoim kompostem i coś posiać. Zależy ile mi mąż pomoże
Witam się pierwszy raz na wątku. Cieszę się, że mogłam obejrzeć dojrzewanie planu nasadzeń. Lubię oglądać powstawanie ogrodu od podstaw, bo jestem na podobnym etapie (zaczęłam sadzenie w 2023 roku).
Dzisiejszy słoneczny dzień wykorzystałam do wyczesywania kostrzewy sinej, a mam jej trochę nasadzonej... bo 54 kępki...na fotce widać rozczochrańca przed usunięciem starych źdźbeł, a w tle widać już po czesaniu...zielonych młodych pełno...fajnie się usuwało, bo po wczorajszym deszczu były jeszcze mokre, bo jak wyschną to makabra
ciemierniki cuchnące w pąkach inne śpią jeszcze...
Zurawie narobiły rabanu na całą okolicę...ich klangor słyszany był chyba w innym województwie...