Witam maniaków trawnikowych!
Mam na imię Michał i w tym roku postanowiliśmy razem z małżonką w końcu ogarnąć nasze chwastowisko...
Również chciałbym zaprezentować swoje wypociny z moim trawniczkiem. Całość samego trawnika to ok 650 m2 jak widać na zdjęciach poniżej. Moja praca składała się z kilku etapów:
- Cały stary trawnik przeorany glebogryzarką, wygrabione wszystkie pozostałości trawy, korzenie, kamyki i inny syf.
- W związku z tym, że ziemia u mnie na ogrodzie jest bardzo dobrej jakości to musiałem dokupić 2 wywrotki ziemi, które zostały rozgrabione po całości aby wyrównać teren. Następnie traktor z większą glebogryzarką wyrównał całość, potem kolejne grabienie itp.
- Zostało zamontowane automatyczne podlewanie (3 sekcje po 3 spryskiwacze wynurzalne)
No i teraz praca stoi od 2 tyg ponieważ czekam na ekipę aż zrobi drenaż pod dwie rynny które wychodzą na ogród (ach te majstry...) . Nie mogę zasiać jeszcze trawy (Barenbrug universal) ponieważ będzie jeszcze trochę chodzenia z taczkami itp. Niestety zaczęły wschodzić pojedyncze chwasty oraz część starej trawy. Podobno ekipa ma zrobić to do końca tygodnia ale może poradzicie Forumowicze co mam zrobić (czy nic nie robić) z tym co już zaczyna wschodzić na ogrodzie? Zdjęcia tego co wyrosło poniżej.
Obiele mam w strone magnoli tej duzej, moze dzs zrobie zdjecie bo cala w kwiatach , powoli rosnie ale zawsze kwitnie Ma piekne kwiaty ale po wizycie w Pradze tak zachwyciłam sie piwoniami, ktore tam juz przekwitaly, ze bede szukac i sadzic.
Rododenrony w Mariańskich Lazniach juz przekwitaly
No to u nas w końcu pozbyliśmy się gór ziemi cieszę się bardzo bo mogę działać sobie dalej na tyłach w przyszłym tygodniu jak wywiozę chwasty, drewno i jakieś resztki pobudowlane.
Było:
Jest:
Nowa rabata - jeszcze zostało trochę miejsca na kilka…no może nawet kilkanaście nowych host …hurra!!!
Miejsce w samym rogu działki, wymagało drastyczny cięć i "męskich" decyzji
Ale żeby nie było….miałam też czas na ogródkowanie
- wystawiłam wszystkie ogrodowe meble, huśtawkę, ciurkadełko i pozostałe dekoracje ogrodowe
- pogromca trawnika okiełznał trawę
- panoszące się wszędzie chwasty nareszcie zostały „wyautowane”
- powstała hostowa rabatka + obrzeże (gumowatość mojego ogrodu została już dawno nadwyrężona...to ostatnie miejscy które może przyjąć nowe zadoniczkowane zakupy)
- oczyściłam zarośniętą porostami i mchem kostkę brukową
- wszystkie żurawki, które przytaszczyłam od Krys zostały posadzone
- zrobiłam przegląd patyczków imiennych moich host i uzupełniłam brakujące
- podcięłam od dołu lilaka, bo próbował zawładnąć okolicą
W pobliżu Kopalni Srebra znajduje się równie ciekawa atrakcja turystyczna - Sztolnia Czarnego Pstrąga. Warto także tam zajrzeć, by słuchając legend o gwarkach oraz niezwykłych górniczych opowieści udać się w kolejny rejs korytarzem wykutym w skale dolomitowej. W migotliwym świetle lamp karbidowych, po krystalicznie czystej wodzie, pokonujemy łodziami 600-metrową podziemną trasę. Na uwagę zasługuje fakt, że łodzie poruszają się dzięki sile mięśni przewodnika, który to odpychając się od ścian sztolni wprawia w ruch płynące łodzie.
Wycieczka naprawdę nietypowa bo…odwiedziłam kopalnię srebra.
Na początek trochę historii, czyli skansen maszyn parowych, przejazd kolejką wąskotorową i Muzeum Górnictwa.
Potem kask na głowę, zjazd windą górniczą na głębokość 40,5 m i niezwykła podróż labiryntem górniczych korytarzy. Atrakcyjności dodają efekty dźwiękowe - odgłosy towarzyszące ciężkiej pracy gwarków. Ale prawdziwym hitem jest przepływ łodziami po zalanych chodnikach kopalni.
Niska temperatura i duża wilgotność, dodatkowo pozwalają poczuć ówczesną atmosferę oraz surowe warunki panujące w podziemiach kopalni.
U mnie nie pada , musze sama podlewać. Mała Mi ma za duzo , chętnie bym wzieła ..Kolorowych zdjęc , własciwie tylko ptaki moge wstawic bo wszystko w pąkach i przez zimno sie nie rozwija.
Majowy weekend miał był ogrodowy, ale pogoda troszkę pokrzyżowała moje plany.
Szybki reset i reorganizacja gotowa:
- skręciłam nowe szafki kuchenne (przyjechały tuż przed majówką)
- odmalowałam mój garaż bo od dawna już wołał: …„brzydki jestem, rusz doopę i zrób coś ze mną”…
- spędziłam jakiś czas przed komputerem i znalazłam w necie wakacje dla syna (koniecznie chciał aby wylot był z Łodzi…)
- wypróbowałam nowy przepis i upiekłam chleb „z naczynia” (pierwszy raz piekłam chleb)
- wieczorami aktywowałam spotkania ze znajomymi
- zaliczyłam także zupełnie spontaniczny wyjazd po okolicy …ze zwiedzaniem
- no i jeszcze super wycieczkę (nasza Margarete kiedyś polecała ten kierunek zwiedzania, więc jeśli mieliśmy zimny i pochmurny dzień to dlaczego by nie)