Listopad pędzi i coraz bliżej do odstawienia łopat, grabi, kosiarek i innych.
Pogoda do wszelkich prac listopadowych doskonała.
Udało mi się trochę popracować w ogrodzie w takiej pogodzie.
Co zrobiłam? standardowo: grabię liście, plewię miejsca w warzywniku i wkopuję cebulowe / czosnek jadalny, cebula ozima, tulipany/, ogarniam w warzywniku rabaty, napełniam je nowa porcją kompostu - stale mi się zdaje, że się ślimaczę no bo coś robię a za chwilkę zaraz na coś się gapię i idę do innej roboty.
Kręcę się stale w okolicach mojego kompostu - tu mam twórczy nieład
Jak sobie założę moje spodnie fioletowe sztruksowe i tak słoneczko świeci a ja z taczkami kompost-grządeczki to od razu się czuje jak Monty


i jakoś siła nowa się wytwarza.