Nie zawsze ... jak się ma 30 lat to można czekać na efekt 10 lat..
Jak się ma 50 to chciałoby się mieć ten efekt trochę szybciej
I jeszcze zależy od charakteru. Mnie ogród w którym nic nie ma przez 10 lat by wnerwiał.... już wolę te swoja walkę z wycinkami
Byliny poza tym lubią jak się je czasami podzieli i przesadzi I na szczęście na byliny nie czekamy 10 lat tylko rok-dwa I takie było założenie.. dużo bylin aby ukryć pustkę... tylko krzaki urosły dwa razy szybciej i dwa razy większe niż podają książki.
Ewciu ciekawy wzór, prawda
Jak bombki choinkowe. Cudne te dziwła natury są
Niestety problem dzików jest ogromny, tak samo jak z bezpańskimi psami. Stale na polach pojawiają się ogromne ich ilości aż strach wyjść na spacer...
Mam wiatrówkę, ale nie jestem w stanie siedzieć kilka nocy i czekać na nie aż podejdą, a jeszcze można takiego delikwenta rozwścieczyć...
U na na ulicy mieszka dwóch myśliwych i są bezradni. Działamy tylko odstraszająco, ale to krótkotrwałe. Mamy rowy, stawy i podmokłe grunty a one to kochają.
Ludzie wyrzucają odpadki i tam też przychodzą.
Są sady nieogrodzone z owocami, tam mają używanie. To wszystko w zasięgu naszych posesji
To jest jak wyższość świąt Wielkanocy nad świętami Bożego Narodzenia, albo co było pierwsze..jajko czy kura..
Ogród zawsze będzie za pełny lub zawsze za pusty.. a taki w sam raz będzie tylko przez jakiś czas
Drzewa i krzewy sadzimy z głową bo tego nie da się przesadzić.. .. myślałam ze tak sadzę, a jednak się nie udało. Czytałam co jakie będzie po 10 latach.. i na tyle się nastawiłam.... i 10 lat zleciało, a wszytko rośnie szybciej niż podają książki.
Są też rośliny które odmówiły współpracy.. .. i nie dożyły wieku 10-letniego.
Założenie było takie.. drzewa i krzewy tak by nie ruszać, a wypełniacze na gęsto Bo nie będę mieszkać na pustyni i patrzeć na gołe rabaty, chciałam nacieszyć się kolorami, a nie ziemią. Mnie bawi tak samo przesadzanie, sadzenie i mieszanie na rabatach jak oglądanie. A może to pierwsze bardziej Dlatego tyle teraz frustracji, ze nie ma czasu na takie babranie się w ogrodzie. Przy gęstym obsadzeniu ogrodu cały czas trzeba korygować i pilnować.. inaczej robi się Baba Jaga.
Zaczęliśmy budowę domu w wieku dość poważnym i nie mieliśmy ochoty czekać do śmierci zanim ogród urośnie. Taka była polityka.. z założenia..
łaziłam po szkółkach i pytałam się"czy szybko rośnie", jak szybko to zapakować No i były to najczęściej jałowce
Ale nie tylko ja tam mam bo często słyszę w szkółkach.."czy szybko rośnie?" i wiem, ze to początkujący ogrodnik
Paprocie, moja ostatnia miłość
Muszelko jakieś 10 lat temu było tam ostatnie polowanie, od tamtej pory każdy mówi że za blisko posesji. Chyba się zmieniły przepisy na odległość nie mniejszą niż 100m od domostw. U nas nie ma takiej przestrzeni gdzie mogliby strzelać nawet usypiającymi. Ciągle piszemy pisma do UM i nic.
Dziękuję, ale gdzie mi do Twoich zdjęć.
Oj tam kto by to chciał oglądać...
Niestety w naszym rejonie jak najbardziej naturalne, biegają wszędzie w centrach miast, w parkach na blokowiskach i na prywatnych posesjach. Ewidentnie władze mają problem z ich liczebnością...
Mam nadzieję, że wszystko się uda. Dzisiaj o 12 ma operację. Boję się bardzo, ale nie było innego wyjścia. Jak to pani profesor określiła chodzi z bombą w klatce piersiowej...
Ha, ha, ha.... zostawiłam sobie wczoraj w nocy pytanie do odpowiedzi.. a tu widzę już się dopytujesz Sorki ale szłam do tyłu i odpisywałam.. i nie zdążyłam. A do Ciebie musiałam przejrzeć wszystkie moje zapiski gdzie i co kupowałam.. Nie dało się na szybko..
Misterna koronka. Pomysł na haft mi podsunęłaś.
Dziki no cóż... mojemu bratu wiosną 2 ha ziemniaków wykopały i zjadły. Na dubeltówkę pozwolenie nie jest potrzebne. Może najbliższy leśnik coś podpowie.
Wracamy do wiosny 2017...
Moja chęć ogrodniczkowania rosła
Hartowanie poziomek i trawek.
Nasiona z rozplenicy i spartyny zebrałam zimą sama. Jaka byłam dumna, że coś z nich wyrosło.
Świadomość ogrodnicza też kiełkowała - rabaty dobrze byłoby ściółkować, więc pojawiła się kora.
Z nią kilka nowych, pojedynczych roślinek. Wszystko bardzej na zasadzie eksperymantów, czy coś z tego nam się spodoba.
Radości z zadomowienia się „Moniki” nie potrafię, aż opisać
Pokażę Wam jeszcze moje pierwsze rabaty. Wszystko dzieje się na froncie domu.
Przepraszam za jakość „obrazków”, ale w czasie budowy robiliśmy głównie filmiki, wiec to co pokazuję, to zrzuty stopklatki.
Szału nie ma, ale coś zaczyna rosnąć
Obwódka z trzmieliny i bukszpanowe lizaki przeniesione z ogrodu mamy.
Nie mają jednej prostej nogi, ale są ciekawe.
Druga rabata to znów kawałek naszej porażki - żywopłocik z cyprysików Lawsona.
Dokupiłam im nawet „coś kolorowego”. Kilka niskich berberysów i to bynajmniej nie po jednej sztuce z każdej odmiany, a po dwie... zaszalałam
Trzecia rabata to przechowalnik z zadołowanymi zdobyczami w doniczkach.
Miejsce na pierdzielnik/przechowalnik wybrałam wręcz idealne - na samym wejściu do domu
Cieszę się Aniu, że to piszesz. Wprawdzie takie towarzystwo nie cieszy, ale lepsze takie małpy niż opuchlaki. Już turkuć mi wystarczy.
Aniu ja też trochę czekałam zanim się pojawiły. Dla mnie jest to znak, że kroczę dobrą drogą.
Paź oczywiście, że tresowany.
Ale co do grzybków to Moniś źle trafiłaś- ja borowika od podgrzybka nie rozróżniam. Jak coś wyskakuje w ogrodzie dziwnego to poprostu usuwam.
Piękny Aniu, ale niestety już bez liści. Co do bergenii to sama jestem ciekawa jak się będzie u mnie sprawować. Jak się sprawdzi to będę rozmnażać.
Kończy się powoli sezon prac ogrodowych, choć ich nie braknie jeszcze długo ale mi się już powoli kończy siła i zapał i już oglądam się za domowymi pracami.
Dzień jest już bardzo krótki.
Rozpoczynam już czas porządkowania. Zaczynam od zdjęć - za dużo ich - selekcja musi być.
Przy okazji zrobię przegląd roku - aż sama jestem ciekawa bo wydaje mi się że trochę się napracowałam. A może nie może tylko podlewałam i tak mi się wydaje.
U mnie rudbekie dawno już przekwitły, choć teraz myślę, że gdybym ścięła je po przekwitnięciu, to zakwitłyby ponownie. Tak zakwitły rudbekie na jednym ze skwerków miejskich.
Zaczęliśmy w sobotę kosić łąkę. Kończyliśmy już w poniedziałek, ale z poniedziałku zdjęć już nie mam.
No to się opisałam, taki pisarz ze mnie, czuję się spełniona skoro są czytelnicy .
Danusiu widziałam Twoje dalie - ja w ub roku miałam też w listopadzie.
Moje już się grzeją w gazetacch a ja się cieszę bo już mam dość tych jesiennych prac.
Nie ma to jak wiosenne nasadzenia.
Proszę zobaczcie co ja dziś znalazłam!!!!!.
Karpa dalii która chyba urosła nie wiem jak,bo na wiosnę ją położyłam na rabacie i zapomniałam, potem szukałam i w końcu myślałam, że się zmarnowała.
Jeszcze z wstążeczką bo w ub roku tak opisywałam dalie.
Zobaczcie jakie ma przyrosty - to są potencjalne sadzonki - mam zamiar je odciąć, do doniczek i na okno - co będzie to będzie